Krzesełko Peg Perego Siesta

By środa, lutego 11, 2015

Nad wyborem krzesełka do karmienia zastanawiałam się dobre 2 miesiące. Wiedziałam, że w końcu przyjdzie moment rozszerzania diety małego, a ponieważ zależało mi, by jak najszybciej próbował spożywać posiłki ‘własnoręcznie’, to temat był na tapecie już od listopada. Z pierwszego upatrzonego obiektu wycofałam się już po oględzinach w sklepie. Chicco Polly Magic – bo o nim mowa – miał dobre recenzje, wyglądał no może nie powalająco, ale przyzwoicie. Za to po organoleptycznym przebadaniu stwierdziłam NO WAY! Tak okropnie trzeszczącego sprzętu się nie spodziewałam. Być może była to kwestia konkretnego modelu wystawowego, ale pan w sklepie nie miał innego ‘na stanie’. Zraziłam się na tyle, żeby nie szukać już po Krakowie innego.

Po powrocie do domu ponownie dopadłam komputer. I znalazłam cudo! Mega drogie, ale mega piękne. Krzesełko Cosatto 3Sixti, którego recenzję możecie przeczytać u Zuzi tutaj. Najbardziej urzekła mnie jego forma, no wygląd iście barowy! Kolory już mniej, bo choć nie mam nic przeciwko tym uroczym owockom, to w naszej małej kawalerce już mam dość pstrokacizny i marzyło mi się coś równie porządnego, za to bardziej stonowanego. Wybór padł na włoską ‘Siestę’, produkt firmy Peg Perego.
Zdjęcie: peg-perego.pl

Jak zapewnia producent krzesełko to może towarzyszyć dziecku już od urodzenia, gdyż rozkłada się do pozycji leżącej (rzekomo 150 stopni wynosi kąt nachylenia, nie wiem, nie mierzyłam kątomierzem^^). My nie korzystaliśmy z tej funkcji leżaczka, bo A. już swoje się w życiu należał sądząc po protestach, gdy któreś z rodziców próbuje go położyć spać. Niemniej jednak odchylone nieznacznie oparcie sprawdza się, gdy nicpoń chce napić się wody z kubeczka a przy całkiem pionowej pozycji woda mu nie leci (no jeszcze nie odkrył, że trzeba wyżej podnieść łapki do góry…)


Zdjęcie: babyland.pl


Siedzisko posiada 9-cio stopniową regulację wysokości, opuszczane jest na tyle nisko, by mogło usiąść w nim samodzielnie chodzące już dziecię. Cztery koła do łatwiejszego przemieszczania w tym dwa tylne skrętne, ułatwiają manewrować po pokoju. Krzesełko nie odjedzie jednak samo – na stałe załączone hamulce zwalniane są dopiero po wciśnięciu dwóch bocznych przycisków. Z tyłu oparcia przyczepiona jest gumowa siatka na drobiazgi. Do fotelika montowany jest oczywiście blat z praktyczną nakładką, którą można ściągnąć po skończonym posiłku i łatwo umyć pod wodą. Natomiast jeśli dziecko chcemy przystawić bezpośrednio do stołu, zdemontowany blat można umieścić na zaczepach z tyłu fotelika. Tapicerka Siesty wykonana jest z ekoskóry, co ma ułatwić utrzymanie jej w czystości. Dostępna jest w kilku wersjach kolorystycznych – my zdecydowaliśmy się na kolor kakaowy.


Zdjęcie: babyland.pl
Tyle teorii a w praktyce? Póki co krzesełko sprawdza się świetnie. Na wielki plus zasługuje wykonanie krzesła – jest porządne, to nie tani trzeszczący plastik, ale solidny i dość ciężki materiał. Ekoskóra prezentuje się bardzo elegancko, a do tego łatwo wytrzeć wszelkie zabrudzenia mokrą szmatką. Blat trzyma się mocno, nie chwieje się, ale jednocześnie można wysunąć go jedną ręką, co wykorzystujemy nagminnie z A. trzymanym akurat w drugiej ręce.


Krzesełko służy też do zabawy:)
 W łatwy sposób można podwyższyć poziom siedziska oraz ustawić kąt oparcia, nawet z siedzącym w środku bąblem. Młodszemu dziecku przyda się regulowany podnóżek, ułatwiający wygodne siedzenie. Oparcie krzesełka jest moim zdaniem dobrze wyprofilowane, podtrzymuje dziecko również po bokach, co pozwoliło na czas posiłków jeszcze nie do końca pewnie siedzącemu Adasiowi korzystać z krzesła. Najważniejszą zaletą jest dla mnie możliwość łatwego złożenia całego sprzętu i postawienia go ‘gdziebądź’. Jak na moje oko rozłożone zajmuje mniej więcej tyle miejsca co standardowe krzesełko, jednak w przypadku chęci wygospodarowania większej ilości przestrzeni w naszym ‘M’, ląduje złożone obok szafy i nikomu nie wadzi. No i jeszcze jedna ważna dla mnie rzecz – wygląda. Nie razi kolejnymi różowymi słonikami czy milusimi żyrafkami. A dla matki estetyki to rzecz niezmiernie ważnaJ



Same ‘ochy’ i ‘achy’, ale czy ma jakieś minusy? A ma. Pasy wołające o pomstę do nieba. Jasne, że są bezpieczne, 3 lub 5-punktowe, dobrze trzymają dziecko. Ale wykonane ze zwykłego materiału w kolorze popielatym wiecznie ubabrane są dynią, brokułami czy kaszką. Można ściągnąć i wyprać, jasna sprawa, ale przecież nikt nie będzie tego robić codziennie. Producent powinien pokusić się o lepsze rozwiązanie, zwłaszcza zważywszy na cenę. Nam udało się kupić krzesełko korzystając z rabatu pracowniczego znajomych , ale regularna cena to bagatela około 740 zł.


Pożeracz cukinii:)
Czy warto? U nas Siesta spisuje się dobrze, jest solidnie wykonana, co pozwala nam liczyć, że sprawdzi się jeszcze przy ewentualnym rodzeństwie A. W razie potrzeby złożymy ją też na płasko i pojedzie z nami na dłuższe wakacje do dziadków, bo w aucie zajmie niewiele miejsca. Czy kupiłabym ponownie? Zdecydowanie tak, ale jeśli kiedyś zmienię zdanie – dam znaćJ



Uściski od K. i A.

Zobacz również

4 komentarze

  1. O mamo, jakie cuuudo! I tak jak uwielbiam moje Cosatto tak tym postem jestem kompletnie sprzedana! Świetnie że się składa i zwrotnie przemieszcza. Dodaję do wishlisty na wypadek ewentualnego rodzeństwa:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam nadzieję, że u nas przetrwa do potencjalnego rodzeństwa:) Jeśli nie - dam oczywiście znać!

      Usuń
  2. Witaj Mamo Pana Adama! Czy nadal masz pozytywną opinię na temat tego krzesełka? Właśnie stoimy przed wyborem PP Siesta lub Chicco progres5.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle w użytku:) Codziennie, a nawet kilka razy dziennie. Stan jak nowy i pewnie niejednemu dziecku jeszcze mogłoby posłużyć:) Jedyne moje zastrzeżenie to trudność domycia pasów do zapinania, ale można je demontować i prać przez jakiś czas, a po kilku miesiącach zdemontować, bo nie są już potrzebne. Po dwóch latach użytkowania nie mam się co czepiać niczego więcej. Jest solidne, ładne, bez infantylnych słoników, kotków, sówek i innej zwierzyny, a dla mnie to ważne, bo stoi mimo wszystko w salonie. Pozdrawiam!

      Usuń