Legenda o wawelskim SmoGu

By wtorek, lutego 17, 2015

Czy wiecie, że powietrze w Krakowie jest całkiem dobre? Mówią tu u nas w mieście, że wystarczy je tylko dobrze pogryźć… W ogóle całkiem fajna ta miejscówka – możemy się poszczycić najszerszą paletą barw, jaką pomalowano nasze niebo. Patrzysz w górę i raz widzisz śliwkowy fiolet, raz ciepły pomarańcz. Niebieskie niebo? Dzisiaj po raz pierwszy od bardzo dawna…

Zdjęcie: smoksmog.malopolska.pl

Tak, w Krakowie wieje wiatr! Od dwóch dni, mroźny arktyczny wiatr. Temperatura na zaokiennym termometrze: - 5 kresek. Temperatura odczuwalna: - 25. Instynkt samozachowawczy nakazuje zostać w domu pod kocem, ewentualnie narzucić ów koc na siebie i niczym niedźwiedź polarny zaopatrzony w zapasy sporej ilości tkanki tłuszczowej, ruszyć do szkoły/pracy/sklepu. Ale nie logika matki krakowianki. Matka krakowianka nasmarowawszy dziecię swe odpowiednim kremem na wiatr i mróz (dla mamy też się nada), upycha brzdąca do wózka i szczelnie przykrywa ciepłym śpiworem, nasuwając przy tym budkę tak daleko jak tylko się da. Mama z synem idą na spacer, by dotlenić płuca. Trzeba korzystać, bo dziś w Krakowie nie ma smogu!
Takie normy mamy dzisiaj...
W sezonie grzewczym zdarza się to rzadko. Skąd o tym wiem? Stąd. Z aplikacji Smok-Smog stworzonej z myślą o mieszkańcach dawnej stolicy. Powiedzieć, że w Krakowie powietrze brzydko pachnie to eufemizm. Ono cuchnie i śmierdzi i wiedziałam o tym już od dawna. Że ma jakiś metaliczny kolor niby też. Ale co ten smog w sobie zawiera i dlaczego jest szkodliwy dotarło do mnie, gdy z dwumiesięcznym Adasiem wróciłam w swoje rodzinne strony. Przez półtora roku mieszkałam w Katowicach, gdzie wydawało mi się, że powinno być gorzej, ale wiecie co? Wcale nie było. Być może to zasługa Parku Chorzowskiego, ‘zielonych płuc’ Katowic, które de facto wyrosły 5 minut piechotą od naszego ówczesnego mieszania. Fakty są takie, że nawet na Śląsku, którym mnie straszono, że na pewno wrócę z niego z astmą, bywało lepiej.

Każdy dzień zaczynam podobnie – szybki rzut oka za okno i fachowa ocena stanu powietrza. Jeśli mam wątpliwości – drugi rzut oka, tym razem na rzeczoną aplikację. No tak, dopuszczalny stan stężenia pyłu zawieszonego PM10 i PM2,5, rakotwórczego benzo(a)pirenu i dwutlenku azotu jak zwykle grubo ponad normę. Nic dziwnego, że w Krakowie na astmę choruje trzy razy więcej dzieci niż w innym miastach Polski.

Tylko co zrobić? Jeśli stan ten powtarza się średnio 150 dni w roku? Pół roku, czyli całą jesień i zimę spędzić w zamknięciu w czterech ścianach? My wychodzimy na pole (tak, w Krakowie, wychodzi się na pole, nie na dwór) niemalże codziennie, ale wyjątki zdarzają się często. Jeśli smog jest spory to zostajemy w domu lub wychodzimy tylko na chwilę, by po półgodzinnym spacerze w parku i zakupie bułek wrócić do mieszkania. Nie ma się co truć. Czasami zamiast napowietrznych wędrówek wybieramy opcję zadaszoną czyli galerię handlową. A. się nie nudzi, bo uwielbia zaczepiać przechodniów i oglądać kolorowe światełka a ja mogę się przejść, pomyśleć, zrobić zakupy a przy dobrych wiatrach wypić nawet kawę. A w weekendy uciekamy – do jednych rodziców, do drugich.  I tak, chcemy się wyprowadzić za miasto. I wierzcie lub nie, ale smog jest jednym z poważnych argumentów, który za tym przemawia.
Zdjęcie: mykrak.info
Czyja w tym wszystkim wina? Spierają się o to ludzie mądrzejsi ode mnie. Jedni zwalają na ruch samochodowy, inni na przemysł. Mnie jednak przekonują ci, którzy przyczynę widzą w samych mieszkańcach Krakowa i okolic – no jak ktoś wrzuca do pieca butelki po coca-coli, stare buty, a ognisko przed domek rozpala z dętki od roweru to co się dziwić? Pieców na węgiel w Krakowie też nie brakuje. A osób, które chcą je wymienić, mimo dotacji miasta – wciąż jak na lekarstwo. Przeraża mnie to dokąd to wszystko zmierza, a najbardziej przeraża mnie głupota samych ludzi. Ich krótkowzroczność i brak jakiejkolwiek świadomości, że przyczyniają się do nieszczęścia niejednego istnienia w tym mieście. Może nawet ich własnych dzieci.

Czy smog to tylko problem Krakowa? No nie. Ostatnio twórcy Krakowskiego Alarmy Smogowego wzięli się również za inne miasta Polski. Nie jest dobrze ani na Śląsku ani we Wrocławiu. Sprawdźcie sami korzystając z aplikacji. My czekamy już na wiosnę i zakończenie okresu grzewczego, bo to on daje się wszystkim we znaki.

W myśl zasady im wietrzniej tym lepiej idziemy się dotleniać i korzystać z uroków przewietrzonego Krakowa. Taki przeciąg to prawdziwy skarbJ

Dotlenieni Mama&Adam.

Zobacz również

2 komentarze

  1. Ha!
    Smog to drugie imię Katowic.
    Bardzo daaawno temu, jak byłam dzieckiem to codziennie rano, kiedy mama/babcia/dziadek szli ze mną do zerówki/szkoły/domu to się pytałam co tak pięknie pachnie?
    Miny moich "odprowadzaczy" bezcenne... ^-^ bo tak śmierdziało, że się nie dało, a ja się zachwycałam :D
    U nas jest lepiej niż było, ale i tak daleko brakuje do lepszej sytuacji. Ale czarnego śniegu już nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam katowicki smog:) 2 zimy spędziliśmy na Śląsku:) i zdecydowanie w tek kwestii nasze miasta mogą sobie podać rękę:)

      Usuń