9 miesięcy za nami

By poniedziałek, marca 09, 2015

Czekałam na tego 9 marca – równe 9 miesięcy, równe 39 tygodni, akurat na dziewiąty dzień miesiąca. Mój syn raczej nieświadomy swojego święta, postanowił uraczyć mnie dzisiaj solidną dawką buntowniczych krzyków. Właśnie tak głośno mija nam ostatnio wspólny czas.


Ale po kolei. Co się zmieniło u A. na przestrzeni ostatniego miesiąca? Całkiem sporo:

1. Mam zęba!
To fenomen – na 9 miesięcy życia Adaś 6 spędził na ząbkowaniu. Dobrze czytacie – wróżono nam już pół roku temu wyjście owej jedynki, ale przyszło nam na nią trochę poczekać. Myśleliśmy, że w ślady pierwszego zęba pójdą kolejne. O my naiwni! Od trzech tygodni stan uzębienia wciąż w liczbie 1 a dziecko wybitnie głośno informuje nas, że tam oto pod jego dziąsłami czai się całe stado upierdliwych szpikulców, niedających mu (i nam) żyć… BTW – to ile tych zębów ma mieć dziecko?...

2. Siedzę sam, ale…
No wreszcie chciałoby się rzec! Wiadomo – każde dziecko rozwija się we własnym tempie i siądzie kiedy będzie na to gotowe. Adam posadzony na podłodze siedzi dość stabilnie. Sam usiąść nie umie, bo on po prostu…

3. Siedzieć nie chcę!
To dziecko nie wie co to odpoczynek. Leżeć? W życiu! Siedzieć? A po co?! Tyle jest wokół roboty do zrobienia. No kto roztarga paczkę pampersów? Kto ściągnie tacie z półki kinecta od xboxa? Kto pokaże mamie jak słabo ukryła ten przedłużacz z ładującym się tabletem? A. zawsze zwarty i gotowy – do usług!

4. Nie raczkuję, bo…
...wszędzie się doturlam. A. jest w stanie przejść cały pokój długi na jakieś 6 czy 7 metrów ruchem turlającym. To nic, że drewniany żółw, na którego ma ochotę jest po drugiej stronie mieszkania – Adaś dotrze do niego z gracją łyżwiarki figurowej, wykonującej treningowo poczwórnego tulupa 27 razy z rzędu. Ja bym zwymiotowała, serio…

5. Stanie jest lepsze!
Bo kto niemowlakowi zabroni! Matka sobie może marzyć o dziecku, które pięknie uczy się siadać przy przekręcaniu z pleców na brzuszek czy odwrotnie. Albo o dziecku, które pięknie czworakuje, bo przecież stanie w tym wieku zbyt zdrowe dla kręgosłupa takiego bąbla raczej nie jest. Ale matka ma A. a A. zawsze musi po swojemu. Na opak. No i rwie się to do stania, odpycha nogami od nóg mamy, gdy ta próbuje go na sekundę posadzić, by ubrać kurtkę na spacer. Ale mama kiedyś skapituluje, jak słowo daję i A. pójdzie na spacer bez kurtki. Uff, idzie wiosna…

6. Urządzam sceny!
Rodem z Hitchcocka. Albo tych filmów o egzorcyzmach, co to w modzie kiedyś były. Tak, przy każdej próbie odłożenia do pozycji leżącej na plecach bądź brzuchu, powietrze wibruje od rozdzierającego ryku 9-miesięcznego człowieka. No pudło rezonansowe! A. nie da się ubrać, rozebrać, o zmianie pieluchy nie wspominając. Wygina się w łuk, krzyczy, płacze a na koniec ucieka od mamy, oczywiście ruchem turlającym…

7. Gardzę jedzeniem…
...bo MLEKO RULEZ! Adaś odmówił przyjmowania innych pokarmów poza mlekiem no i ewentualnie kaszką. Tak czułam, że do tego dojdzie – gdy widzi łyżeczkę odwraca głowę i zaciska dziąsła. Ciągłe wykluczanie z jego diety kolejnych produktów, by znaleźć przyczynę alergii doprowadziło do braku zainteresowania jedzeniem. Ileż można jeść brokuły i kalafior w czystej postaci? Dlatego przerzucamy się na BLW i… uczymy się jeść od nowa. Mam tylko obawy czy nie jest już za późno…

8. Nie chcę spać w dzień, chyba że…
...na spacerze. W ostatnich tygodniach A. zasypia tylko na świeżym powietrzu, góra na godzinę. No i jeszcze ewentualnie w aucie, ale i tutaj ostatnio poszedł w ruch mój Ajfon z włączoną kreskówką, no bo przecież przywiązali dziecię do fotela pasami, a wiadomo, że dziecię wolałoby się turlać albo trochę postać.

9. Sam zasypiam w łóżeczku.
No chociaż tyle. Po kolacji (mleko rulez…) i wygaszeniu świateł Adaś leży w łóżeczku, mama siedzi obok i tak czekają. Kto mocniejszy. Kto wytrzyma dłużej. Kto skapituluje. Na szczęście od miesiąca zdarzyły się może 2 noce, kiedy musiałam go usypiać na rękach. A. pięknie zasypia sam i jeszcze piękniej sam wstaje bladym świtem (albo raczej przed świtem…) między 5.30 a 6.00 rano. Przespane noce? Od 9 miesięcy chyba całe cztery. Adaś zasypia w swoim łóżku, ale w połowie nocy ląduje w naszym, racząc nas rozrywkami w stylu: ‘mamo kopnę cię tutaj pod szóstym żebrem’ lub też ‘tato, a wiesz, że cały mój palec mieści się w twoim nosie?’ Taki towarzyski chłopak.

To by było 9 zmian na ten dziewiąty miesiąc. A. rośnie jak na drożdżach. Z 51 cm zrobiło się już 75, a z 2,5 kg wagi zawrotne 11,2 (Coś tam kiedyś mówili o potrojeniu masy ciała w pierwszym roku?) I trudno mi uwierzyć, że z takiego maleństwa wyrósł taki mały wszędobylski urwis. No kocham Cię Synuś, no!:)

M&A

Zobacz również

0 komentarze