Przystanek: Dworzec Autobusowy

By czwartek, marca 19, 2015

Odkąd zostałam mamą nie stałam się bardziej wymagająca wobec otaczającego świata. O wiele więcej staram się wymagać od siebie. Mimo to za każdym razem, gdy mamy jechać gdzieś autobusem MPK, zastanawiam się, gdzie ludzie zgubili rozsądek i empatię...


Zwyczajny środowy dzień. Zaplanowałam sobie załatwienie kilku spraw w centrum Krakowa a przy okazji spacer z synem po Plantach. Trzeba tylko czymś do ‘miasta’ się dostać. O moich fobiach związanych z prowadzeniem samochodu wie już chyba pół Krakowa. Nie posiadając zresztą własnego auta i tak wyboru wielkiego nie ma – pozostaje komunikacja MPK. O 13.06 wsiadamy więc do autobusu linii 105… Wróć! Po NIEMAŁYCH trudnościach wsiadamy do autobusu linii 105.

Autobus oczywiście niskopodłogowy z możliwością obniżania progu dla wsiadających. Wiecie, takie śmieszne coś, że jak podjeżdża na przystanek to autobus opada z jednej strony. Głównie takie jeżdżą u nas po mieście. Niestety kierowca autobusu chyba nie wie o tym, że jego pojazd taką możliwość posiada. Ale zaraz zaraz, dwa przystanki później już sobie o tym przypomina, tylko że tam nie wsiada nikt starszy, niepełnosprawny, nikt z małym dzieckiem. Komu on ten próg obniża? Czy jest tu jakaś logika?

Wysiadamy. Ostatni przystanek linii więc teoretycznie powinno być gładko. Czekam aż wszyscy ewakuują się z pojazdu, żeby spokojnie wypakować się z naszą bryką. Kierowca jakby znowu zapomniał o obniżeniu progu, ale chyba stwierdził też, że podjechanie do krawężnika nie wchodzi w jego zakres obowiązków. A niestety mój wózek… wróć! Chyba żaden wózek nie ma takiego rozstawu osi, by wysiąść z autobusu i przefrunąć na chodnik. I tak stoję w tym autobusie zastanawiając się jak podnieść nasz mały czołg i wynieść go na zewnątrz. Pomoc zaoferowała mi jakaś przypadkowa dziewczyna podczas gdy pan kierowca siedział i patrzył. Tyłek mu się ewidentnie przykleił do fotela.

To nie jest tak, że ja wymagam cudów. Mam spory wózek z ogromnymi kołami tak by można nim pokonywać progi i łatwo podbijać. Radzę sobie sama przemieszczając się po mieście. I niestety takie sytuacje nie zdarzają się raz czy dwa. Zakładam też, że jeśli istnieją już autobusy i tramwaje niskopodłogowe to stworzono je z myślą właśnie m.in. o wózkach. A może się pomyliłam?

Z pozdrowieniami dla kierowcy linii 105 o numerze bocznym DC 514

Mama Pana Adama

Zobacz również

0 komentarze