Szafa niemowlaka

By piątek, marca 13, 2015

Różowe, niebieskie, z sieciówki, handmade, nowe, z odzysku…Kompletowanie ubranek to jedna z przyjemniejszych stron bycia mamą. Która z nas nie cieszy się z bycia stylistką swojego potomka? Korzystamy więc póki nasz maluch nie ma jeszcze swoich modowych preferencji.

Zdjęcie:klik!

Na początek to my mamy musimy się rozeznać w sytuacji. Pajacyki, kaftaniki, niedrapki i czapki… Jak ogarnąć szafę niemowlaka, by nie była większa od naszej? Co i gdzie kupować?  Co sprawdziło się u Adasia w wersji noworodkowej a co sprawdza się teraz? Oto nasz (nie taki krótki) poradnik:)

1. Czy kupować ?

Tak i nie.
Dlaczego nie? Wiadomo – dziecko w czymś chodzić musi. Jeśli mamy trochę szczęścia i trochę koleżanek to ciuchy dla naszego potomka przyjdą do nas same (na nogach rzeczonych właśnie koleżanek:) Tak było u nas – Adaś zanim się jeszcze urodził mógł uchodzić za najmodniejszego chłopca w Europie, w którym zakochać mogłaby się nawet Harper Beckham. Dziewczyny siatami wnosiły kolejne elementy garderoby po niewiele starszych dzieciach a ja łapałam się za głowę. Kiedy on to wszystko założy?! Plusy? Sporo zaoszczędzonych pieniędzy i… zdrowie. Tak właśnie! Czy wiecie, że nowe ubranie ze sklepowej półki musiałoby zostać wyprane 20 razy (pi razy drzwi) by pozbyć się całej chemii stosowanej przy uprawie bawełny i jego uszyciu? Ale uwaga! To samo dotyczy ubrań z tzw. ‘grzebciuchów’. W popularnych lumpeksach ubrania pryskane są ogromną ilością środków antybakteryjnych i antygrzybicznych, których pozbyć można się także po kilku praniach w temperaturze minimum 60 stopni.

Jeśli więc nie chcecie ryzykować lumpeksowymi detergentami poszukajcie informacji o wyprzedażach garażowych. Zorganizowanie 'wietrzenia szafy' to niezły pomysł na pozbycie się za małych ubranek no i znalezienie nowych. Wiem też, że wiele mam korzysta z internetowych wymian w serwisach takich jak gieldamamy.pl lub olx.pl.

Może zatem nowe? Każda mama ma ochotę kupić coś nowego swojemu maleństwu. Zwłaszcza w ciąży swoje zachcianki trzeba spełniać:) Z praktycznego punktu widzenia nie wszystkie używane ubranka będą w dobrym stanie. Ja dla Adasia zawsze kupuję nowe body i pajacyki. Nie lubię tych używanych – często są rozciągnięte przy szyi, z wytartymi łokciami od pełzania albo upaprane marchewką, która nie trafiła do ust pierwszego właściciela. Pozostałe ubranka A. nosi często po starszych kolegach a szafę uzupełniamy dopiero gdy czegoś nam brakuje. Ok, jeszcze czasami gdy nie możemy się czemuś oprzeć:)

2. Gdzie kupować?
  •  Lumpeksy - to rzeczywiście tania opcja jeśli ktoś nie boi się środków dezynfekujących na skórze swojego dziecka. My nie korzystamy, ale już zdarzyło nam się kupić używane spodnie dżinsowe (sztuk dwie) na…
  • … Allegro - za sumę całych 7 zł z przesyłką. Stan idealny i służyły całe długie trzy miesiące póki A. nie wyrósł.
  • Sieciówki – Ja miłością bezgraniczną kocham dział dziecięcy w H&M – to naprawdę dobre jakościowo ubrania, przewiewne, wygodne do noszenia (mam nadzieję) i zakładania, a przy tym ładne (choć wiadomo – o gustach się nie dyskutuje). Szczególnie lubię ubrania z serii ‘Conscious’ z ekologicznej bawełny – od urodzenia A. nosi na co dzień ich standardowy zestaw body+spodnie. Lovam:) Piękne i naprawdę porządne ubrania oferuje Next. Niestety w Polsce można dostać je tylko w sklepie internetowym, niemniej jednak polecam, bo mimo swojej ceny warto. Dostaliśmy też w prezentach trochę ubrań z Zary i Smyka – naprawdę fajnych, ale w obu przypadkach mam problem – po praniu wyglądają jak krowie z gardła wyciągnięte. Zbiegają się w niektórych miejscach a w innych są rozciągnięte. Z czego to wynika – nie wiem. Bardzo lubimy za to ubrania z… Lidla! Tak! Ja wiem, że opinie o ich marce Lupilu są różne, jedni ją kochają, inni nienawidzą. Może dizajnem nie powalają, ale u nas jako basic lub typowo ‘po domu’ sprawdzają się dobrze i mam wrażenie, że rosną razem z dzieckiem:) I na koniec F&F czyli marka Tesco. Zapoznajcie się z ich ubraniami, zwłaszcza jeśli macie w domu malutkiego noworodka o długości 51 cm i wadze 2,5 kg. Uwierzcie mi na A. pasowały tylko ich pajacyki (kocham pajace z Tesco!), każda inna firma była za duża...
  • Od projektanta – no piękne są! Ubranka dziecięce z MyBaze, DaWanda lub Pakamery bardzo lubię… oglądać na zdjęciach:) Tak, jeszcze na łeb nie upadłam, by kupować dziecku ubrania droższe niż sobie. Pewnie, że fajnie gdy dzieciaczek nie jest ubrany tak samo jak trzech kolegów z piaskownicy, ale 130 zł za spodnie dziecięce? Noł noł…  A jak ktoś ma cierpliwość i trochę zdolności zawsze może uszyć sam podobne. Mnie Paulina z Domowa.tv baaaaardzo przekonuje (klik!) Tylko ten mój brak cierpliwości….
3. Co kupować?

Im prościej, lżej, wygodniej – tym lepiej:) Co wybieramy my?

  • Body – must have, nasze niezbędne minimum. Używamy codziennie od urodzenia, z długim lub krótkim rękawem w dzień a gdy śpimy u dziadków A. w Łańcucie także w nocy jako dodatkowa warstwa pod piżamkę (brrr! Zimno mamy u tych dziadków!) My lubimy te wkładane przez głowę. Zapinane na całej długości strasznie mnie drażnią – za dużo roboty:) My mamy około 10 sztuk ‘bodziaków’ w codziennym użytku.
  • Spodnie bawełniane/dresowe – miękkie, z wygodną gumką i ściągaczami przy stopach, żeby nogawki nie podwijały się ku górze. Mają nie utrudniać życia małemu pędrakowi, który pełza, turla się, siada, raczkuje. Zmiana pieluszki nie jest problemem – spodnie w dół, body w górę i gotowe! Mamy zawsze 4-5 sztuk w każdym rozmiarze.
    Standardowy zestaw czerwcowy - body + spodnie + skarpetki
  • Skarpetki – Wiecznie pogubione, wiecznie nie do pary, ale kto by się przejmował. Mamy zawsze 4-5 par cienkich na co dzień + 1-2 grubszych wełnianych na zewnątrz.
  • Pajacyki – To taki zabudowany kombinezon zapinany zazwyczaj od góry do dołu. Gdy Adaś się urodził przez pierwsze 2-3 tygodnie służyły nam i w dzień i w nocy. Bałam się, że mogę go uszkodzić wciskając mu coś przez głowę. Teraz w roli piżamy. W nocy nic nie uciska a każda część ciała zabezpieczona przed rozkopaniem. 5-6 sztuk w naszej szufladzie.
    Pajacyk o poranku:)

  • Bluza/ sweter – warstwa wierzchnia wiosną, jesienią lub pośrednia między body a kurtką zimą. Najchętniej rozpinana na zamek. 2 sztuki w zupełności wystarczą.
  • Kombinezon zimowy – wiadomo do czego służy:) My używamy tylko gdy jest naprawdę bardzo zimno, bo w wózku i tak A. ma śpiworek na nóżki
  • Kurtka – niezastąpiona – właśnie do wózka, do nosidła, do fotelika samochodowego (pamiętajcie, dzieci w fotelikach nie należy przewozić w grubych kombinezonach!). Sztuk: 1 na każdy sezon.
  • Czapka – na zimę ciepła, wiązana, na jesień cieńsza niewiązana. Na lato bez czapki! Ja nie noszę czapki latem i A. też nie. Czapkom mówimy nie:) Chyba, że dziecko już biega np. w pełnym słońcu – wtedy jakaś lekka czapka osłaniająca głowę. Ale umówmy się, że dużo czasu minie zanim niemowlę gdzieś pobiegnie…
  • Rajstopy – tak, tak, Adaś to facet w rajtuzach;) By jednak nie czuł się w nich bardzo źle, wybrałam mu jakże męski granatowy kolor. Zakładamy pod spodnie, zazwyczaj na spacer bez wózka, gdy nosimy się w Tuli. Sztuk: 1.
  • Dżinsy – mamy i używamy ale od wielkiego dzwonu. Na święta, wyjście z koleżankami mamy na kawę czy na urodziny babci. Ważne, by były miękkie (takie raczek pseudo dżinsy) i luźne. I nie dla noworodka! A. dostał pierwsze, gdy skończył pół roku. Jedne wystarczą na pewno.
  • Koszula/koszulo-body – jedna na obecnie noszoną rozmiarówkę. Dobrze mieć na rodzinne okazje, ale kupować nie musieliśmy ani jednej. Koszula to bardzo popularny prezent dla chłopca. Gdyby był dziewczynką dostałby pewnie sukienkę;)
Czego nie nosi A. a co mógłby?

  • Śpiochy – takie spodenki na szelkach. Miał jedne, gdy się urodził i większych już nie kupowaliśmy. Spodnie są po prostu łatwiejsze w obsłudze.
    Śpiochy, klik!
  • Półśpiochy – spodnie z połączonymi skarpetkami, jak sama nazwa wskazuje śpiochy obcięte do połowy – mieliśmy i się nie sprawdziły, ciągle leciały małemu z tyłka, gdy kopał o coś nóżkami. Przy zwykłych spodniach spadają co najwyżej skarpetki;)
    Półśpiochy, klik!
  • Rampersy – Taki pajacyk tylko z uciętymi nogawkami i częścią/całością rękawów. Na lato idealnie sprawdzał się u nas taki z krótkimi nogawkami założony na pieluszkę. Wolałam takie rozwiązanie niż samo body, które bez spodni wygląda jednak trochę 'bieliźnianie'. Świetne rozwiązanie na upały, teraz jednak nie widzę jego zastosowania. Na kolejne lato A. będzie mieć już raczej koszulki i szorty.
    Adaś w rampersie w Parku Śląskim:)
Także rampers - pajacyk bez skarpetek, klik!

  • Czapeczki kąpielowe – takie cudo zakładane dziecku po kąpieli na głowę. Nam odradzili je na szkole rodzenia, bo włosy powinny dziecięciu wyschnąć a nie kisić się pod czapką. My użyliśmy może trzy razy u dziadków A. na wsi, gdzie jest jednak trochę chłodniej niż w bloku z wielkiej płyty.
  • Łapki niedrapki – stworzone po to, by noworodek nie podrapał swojej delikatnej skóry. A. urodził się w czerwcu i nie wyobrażałam sobie zakładać mu czegoś na ręce. Mimo regularnego obcinania paznokci i tak był ciągle podrapany przez kilka pierwszych miesięcy.
    Niedrapki, klik!
  • Rękawiczki zimowe – ważna rzecz na zimę. Adam nie nosi, bo drze się niemiłosiernie przy każdej próbie założenia mu ich na ręce. Upychamy więc jego łapki pod śpiwór wózka, ale i tak często lądują na zewnątrz. Mam wrażenie, że on je po prostu lubi wietrzyć. Odpukać – kataru jeszcze żadnego nie było, więc pogodziłam się z faktem, że Adaś jest bezrękawiczkowy;)
    A. w rękawiczkach - chwilę później rozległ się donośny płacz:)
  • T-shirty/bluzki z długim rękawem – na niechodzące dziecko to pomysł delikatnie mówiąc nietrafiony. Ciągle wystają ze spodni i widać gołe plecy. Mamy przygotowanych już kilka na lato, bo zakładam, że kiedyś w końcu mój syn ruszy z miejsca, a dla dziecka chodzącego to już chyba nie ma różnicy. Przekonam się za jakiś czas:)
4. Jak pielęgnować?

No wiadomo – przede wszystkim uprać. Jeśli kupujecie ubrania z lumpeksu – dobrze je wyprać najpierw w zwykłym proszku dla dorosłych, a następnie drugi raz w tym dla dzieci. I dobrze wypłukać! Płukanie zresztą dotyczy wszystkich ubrań. Producenci proszków zalecają, by tych przeznaczonych dla dzieci używać przez pierwsze 3 lata życia malucha. Strasznie długo… Adaś ma atopową skórę, wymaga więc specjalnego traktowania, dlatego pewnie i płatki mydlane będą gościć u nas tak długo. No właśnie… W czym prać? Polecam artykuł Sroki na ten temat (klik!) Środków piorących do wyboru, do koloru. Jeśli jednak macie w domu małego alergika, nie unikniecie prania w płatkach mydlanych. No i oczywiście prasowania! Ja już dawno bym je porzuciła, ale cóż – Adaś rządzi:) Atak dokładniej to raczej jego alergolog. Lekarz każe prasować no to matka prasuje.

Pamiętajcie też o dobrym zabezpieczeniu ubrań, z których wasz maluch już wyrósł. Najlepiej wyprać je, wyprasować i spakować do worków próżniowych. Jeśli nie chcecie użyć tych ostatnich to karton też się nada, ale zapakujcie ubranka w worki foliowe, by nie dostały się do nich mole.

Dotarliśmy do końca!:) Ktoś bardzo mocno pokomplikował życie rodzicom wymyślając taką gamę różnorodnych ubrań. Pamiętajcie więc - nieważne w co, ważne by wygodnie!

Pozdrawiam,
Mama Pana Adama

Zobacz również

1 komentarze

  1. Wow, świetnie przygotowana lista dziecięcej garderoby. Myślę, że przyda się na pewno wszystkim, których czeka kompletowanie niemowlęcej szafy. Muszę przyznać, że czuję się zainspirowany tym Twoim postem : ) Ale tymczasem skupiłem się bardziej na kwestii prania tych dziesiątek śpiochów, body i innych fatałaszków, dlatego też zapraszam do siebie do lektury : ) Pozdrawiam Ciebie i małego modnisia Adasia, Krzysiek.

    OdpowiedzUsuń