W objęciach Morfeusza

By piątek, marca 27, 2015

Znowu 5.40 rano. Patrzę na siebie, potem na mojego Bąbla i wciąż zastanawiam się jak to możliwe, że taki śpioch jak ja posiada potomka tak nieskorego do snu. Jak to tak?! To na pewno nie są moje geny!


Rok temu moja wizja macierzyństwa jawiła się tak: w słoneczny dzień siedzę na ławce w Parku Śląskim. W jednej ręce trzymam ciekawą lekturę, w drugiej modny kubek termiczny z mrożoną kawą, od czasu do czasu doglądając małego brzdąca śpiącego w wózku. Tadam! Tyle marzeń, skonfrontujmy się z rzeczywistością: jeszcze mi się nie zdarzyło, by Adaś pozwolił mi przysiąść w parku na ławce. Razem z dzieckiem dostałam bowiem w pakiecie tzw. ‘detektor ruchu’ bądź też ‘czujnik parkowania’. A. od razu wie, kiedy mama się zatrzymuje, budzi się, co w konsekwencji prowadzi do buntu i histerii, gdyż mój synek jest totalnie nie-wózkowym dzieckiem. Wtedy albo wyciągasz Tulę, albo gdy jej zapomnisz 3 km niesiesz dziecko na rękach. 11 kg szczęścia:) A mówią, że małe dzieci tak pięknie śpią.

Adaś pięknie spał tuż po urodzeniu. Musieliśmy go budzić na jedzenie, przewijanie, chwilę popatrzył na mamę lub pluszowego misia w łóżeczku. Spał całe 9 dni. Dziesiątego dnia otworzył oczy na dobre i okazało się, że moje dziecko snu już nie potrzebuje. A na pewno nie tyle, ile mówią poradniki dla matek i ojców. Nawet w przypadku snu niemowlaka teoria jak zwykle rozmija się z praktyką.

Dziecko powinno spać ‘x’ godzin. Noworodek rzekomo 20 godzin, półroczniak 16, roczniak około 13. No może i powinno, ale nie chce. Ja wiem, że A. śpi mało. Mając 9 miesięcy potrafi spać 10 godzin w nocy (z przerwami rzecz jasna) i 1 godzinę w dzień. I choćbym na rzęsach stawała to czasami nie jestem w stanie zmusić go do spania. Zdarzają się takie dni ostatnio, że snu potrzebuje więcej i przyznam szczerze, że to całkiem miła odmiana jest:) Ale szczerze mówiąc nie liczę na to, że zostanie mu tak na dłużej…

Dziecko powinno spać w swoim łóżeczku. Bo tak podobno jest zdrowiej i bezpieczniej dla dziecka. Dodatkowo nie nabiera złych przyzwyczajeń . Jak jest u nas? A. zasypia w swoim łóżku i spędza tam większą część nocy. Budzi się jednak dość często, czasami nawet co 15 minut, co doprowadza matkę do lekkiego szaleństwa. Matkę, bo tata nic nie widzi, nic nie słyszy. (Co też jest ciekawe, bo potrafi go obudzić gołąb na balkonie i cieknąca woda w łazience, ale dziecka już nie usłyszy o_O) I tak zazwyczaj około 5 nad ranem A. trafia do nas do łóżka, żebym mogła złapać jeszcze godzinę nieprzerywanego przez nic snu.

Jeśli natomiast chodzi o spanie w dzień… Mój maluch potrafi zasnąć jedynie w leżaczku, bujany przez co najmniej 15 minut lub na spacerze we wózku. Własne łóżko służy już tylko do zabawy.

Dziecko powinno spać z rodzicami. To drugi punkt widzenia. Bo dziecko czuje bliskość mamy i taty, bo mamie łatwiej jest karmić, bo to daje maluszkowi poczucie bezpieczeństwa. Jak jest u nas już wiadomo. Ja nawet lubię, gdy Malutki śpi z nami, ale nie mamy do tego zbyt dobrych warunków. Na rozkładanej wersalce ciężko pomieścić się nam we troje. Do tego boki naszego łóżka nie są w żaden sposób osłonięte, więc de facto śpiąc nie mamy zagłówka za sobą. A ponieważ nasz brzdąc jest już bardzo mobilny boje się, że mógłby nam w nocy spaść. I śpię wtedy jak na szpilkach, bardzo czujnie, a gdy tylko A. się ruszy, ja staje na równe nogi, zastanawiając się czy już wypadł czy jeszcze nie.

Dziecko powinno spać na płaskim. Tę zasadę akurat uskuteczniamy od samego początku. Adaś nie ma poduszki, śpi na płasko i wierzę, że tak dla niego najzdrowiej. Przez pierwsze 3-4 miesiące miał pod materac wsunięty gruby ręcznik będący swego rodzaju klinem. Czułam wtedy większy spokój, zwłaszcza, że A. był dzieciątkiem dość sporo ulewającym. (Kiedy to było?!:)

Dziecko powinno spać na materacu z… trawy morskiej, gryczano-kokosowym, piankowym, lateksowym… Ile ekspertów tyle opinii. A. śpi na takim niezbyt wyszukanym gryka-pianka-kokos, dość grubym i twardym, czyli teoretycznie wszystko jest ok. Trochę żałuję, że nie zainwestowaliśmy jednak w porządniejszy – lateksowy, w którym wolniej rozwijają się na przykład roztocza. Być może pomogłoby to na jego alergie na ‘wciąż-nie-wiadomo-co’…

Dziecko nie powinno być przyzwyczajane do spania w ciszy. No jaaaasne… Specjalnie wyłączałam wszystkie sprzęty i chodziłam na paluszkach, dlatego A. teraz budzi się przy najmniejszym szeleście. Bzdura! Gdy Malutki się urodził w trakcie jego snu w domu toczyło się normalne życie. Radio włączone, rodzice rozmawiają, myją naczynia, jedzą obiad. To A. zdecydował w pewnym momencie, że jemu to nie odpowiada i przestał tolerować nasze hałasy. Żeby mógł zasnąć, musiało być po prostu cicho. Doszło już do tego, że wieczory spędzamy szepcząc przy zapalonej nocnej lampce, oglądając filmy przez słuchawki. Może kiedyś doczekamy się swojego pokoju…

Dziecięcemu snu służy rutyna. Kąpiel, wyciszenie, śpiewanie, opowiadanie bajek. Adasiowi chyba wszystko jedno. Mamy swoją rutynę, ale czy lepiej przez to śpi? No nie śpi, więc cóż… Ani nasze codzienne rytuały ani wyciszanie się nie pomaga w tym przypadku. Taki egzemplarz:)
Chciałoby się zapytać po tym wszystkim: ‘Jak żyć, panie premierze?’:) Adaś jakoś daje radę. Wygląda na wypoczętego, uśmiechniętego chłopca, więc mniemam, że mimo kłopotów z jego snem to mama jest jednak bardziej zmęczona niż on sam. Mimo upływu tylu miesięcy wciąż nie znalazłam patentu, jak sprawić, by nasz Nicpoń przespał całą noc. I za każdym razem, gdy wydaje mi się, że już jest lepiej, że już opanowałam sytuację – mój syn sprowadza mnie na ziemię. Mama nie może się z nim nudzić:)


Pozdrawiają
Niewyspana K. i wyspany jak zawsze A.

Zobacz również

0 komentarze