Dycha!

By czwartek, kwietnia 09, 2015

Jeśli o jakimkolwiek miesiącu wcześniej sądziłam, że przyniósł w rozwoju Adasia ponadprzeciętnie wiele zmian, to zdecydowanie powinnam jednak była poczekać na miesiąc dziesiąty, który właśnie dobiegł końca. Dzieje się magia – mój synek zmienia się nie do poznania!:)
Zdjęcie: klik!

Cztery tygodnie temu moje dziecię leżało, turlało się i pełzało. Posadzone na podłodze wytrzymywało tak kilka minut, by po chwili spektakularnie rąbnąć głową w parkiet, tudzież terakotę. Nie żeby siedzieć nie umiało – ot taki miał mój synek sposób, by próbować wstawać na nogi. Cztery tygodnie to jednak bardzo dużo. Ile może nauczyć się niemowlę przez taki okres? Sporo…

Tydzień 1. Adaś usiadł. W dość ciekawy sposób nauczył się tej skomplikowanej sztuki. Leżąc na brzuszku odpychał się rączkami od ziemi tak długo, póki jego nóżki nie natrafiły na jakąś przeszkodę. Wtedy podwijał je na boki i przesuwał się całym ciałkiem do tyłu siadając na pupie. Teraz rzecz jasna robi to o wiele sprawniej, niemniej jednak spryt mojego syna rozkłada mnie na łopatki.

Tydzień 2. Trzy dni zajęło mojemu dziecku, by stwierdzić, że siadanie mu nie wystarcza. O wiele lepiej poznaje się przecież świat, gdy umie się raczkować. Bez zbędnych wstępów i przygotowań A. ruszył w świat. I tak eksploruje go wzdłuż i wszerz, mając w nosie, że mama martwi się o jego coraz bardziej sine ręce i nogi.

Tydzień 3. Od raczkowania do stania przecież już całkiem niedaleko. A skoro tak – czemu by nie spróbować? Stwierdził więc Adaś, że stanie i stanął. Ale ponieważ postanowił też zadbać nie tylko o swój rozwój fizyczny, ale także umysłowy, w jeden dzień nauczył się robić ‘papa’, klaskać na hasło ‘brawo’ a i czasem udaje mu się przybić ‘piątkę’.

Tydzień 4. Do tej pory nie wiem czy robi to świadomie czy tylko przypadkiem, ale najzwyczajniej w świecie tupta sobie przy meblach, tupta sobie w łóżeczku, tupta sobie koło schodów. No chodzi! Z lewa na prawo, z prawa na lewo, trzymając się łapkami przemieszcza się gdzie się da. Jak to możliwe?!

I jak nie nazwać tego miesiąca krokiem siedmiomilowym? Mój brzdąc rozwija się z prędkością 300 machów;) Nie wiem ile waży, nie wiem ile mierzy – czy to teraz ważne? Nie! Ten mały gagatek jest idealny w każdym calu:) I ja już nie mogę się doczekać kolejnych miesięcy. Wiem, że jest na co czekać:) Tylko syneczku – nie rośnij tak szybko…



Mama Pana Adama

Zobacz również

6 komentarze

  1. Hmm no to zaraz będzie biegać przed siebie..:))) choć w sumie to już chodzi, to przesuwanie się w bok ma tam jakś swoją nazwę...nie pamiętam już jaką:)) masz pięknego synka!!!
    A swoją drogą, pięknie piszesz, aż chce się więcej i więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No piękny jest - co mogę innego powiedzieć;) Ach, ile komplementów, obrastam w piórka;)

      Usuń
  2. Jaki efektywny miesiac :) śliczny synek niedługo zacznie tuptac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic mnie już nie zdziwi:) Garnie się do chodzenia strasznie więc tylko wypatrywać:)

      Usuń
  3. Słodziak <3 To prawda u nas 10 miesiąc też przyniósł dużo zmian :)

    OdpowiedzUsuń