Fotelik RWF - Woź tyłem!

By środa, kwietnia 15, 2015

Gdy wasze dziecko z prędkością światła zbliża się do pierwszych urodzin, z dumą zauważacie, że fotelik-nosidło, które zakupiliście przed porodem robi się zdecydowanie za małe. Czas na coś dla ‘starszaka’. Jak kupić BEZPIECZNY fotel dla naszego młodego pasażera?


Pierwszy fotelik naszego Bąbelka kupiliśmy ‘idąc za tłumem’. Standardowo, nie wiele się zastanawiając wybraliśmy Maxi Cosi montowany na pasy. Dlaczego? Przecież ma gwiazdki ADAC, firma solidna, ich foteliki kupują wszyscy. Fotelik pasował do auta i byliśmy zadowoleni (będąc nieświadomym konsumentem zazwyczaj jest się zadowolonym…), póki nie zmieniliśmy samochodu. Okazało się, że nijak nie da się zamontować naszego sprzętu. Mimo uważnego i starannego zapinania pasów, fotelik latał we wszystkie strony, wystarczyło lekko pchnąć ręką, by ten przesunął się o 20 centymetrów. Był po prostu niedopasowany do profilu tylnej kanapy w naszym samochodzie. Nie było wyjścia - musieliśmy pomyśleć o kolejnym tronie dla naszego księcia. Ponieważ o ‘drugich’ fotelikach wiedziałam tyle co nic, postanowiłam być tym razem świadomym konsumentem i dowiedzieć się wszystkiego o tym, jaki model powinnam wybrać dla mojego syna.

Standardowo zaczyna się tak...
Gdy dziecko wyrasta z pierwszego fotelika (lub wydaje nam się, że wyrasta), swoje kroki kierujemy do sklepu po kolejny, większy już model i zachęceni przez sprzedawcę wybieramy taki, w którym nasze dziecię jeździć będzie przodem do kierunku jazdy... Duży błąd! Dzieci przynajmniej do czwartego roku życia powinny jeździć tyłem do kierunku jazdy w fotelikach typu RWF (rear way facing). Dlaczego?

Zdjęcie :klik!
Ile waży głowa dziecka?
Wszystko rozchodzi się o dziecięcą głowę, a konkretniej o stosunek jej masy do masy całego dziecięcego ciała. Glowa dorosłego człowieka to mniej więcej 6% ogólnej wagi, podczas gdy u noworodka stanowi aż 25%. Tak małe ciało, z jeszcze słabymi wciąż kośćmi i nie rozwiniętym w pełni układem mięśniowym nie jest w stanie utrzymać w trakcie zderzenia tak ciężkiej głowy. Dodajmy w przypadku zderzenia przednią częścią auta. Jak pokazują statystyki to aż 70% wszystkich wypadków. 

Zdjęcie: klik!

Zostawmy jednak statystyki,(w końcu jak mówi mój mąż: istnieją po to, by nimi manipulować;)),  oddajmy głos specjaliście. Najlepiej opisuje to autor bloga Osiem Gwiazdek, dzięki któremu doedukowałam się w temacie bezpiecznego przewożenia dzieci.

"Podczas uderzenia czołowego rozkład sił działających na dziecko jest całkowicie inny w zależności od użytego fotelika. Przy użyciu fotelika mocowanego tyłem do kierunku jazdy siły powstające w wyniku uderzenia przenoszone są z pleców i główki dziecka na oparcie i zagłówek fotelika. Dziecko wbijane jest w fotel absorbujący całą energię, działają na nie siły jakie my odczuwamy przy gwałtownym przyspieszaniu. Mocując fotel przodem do kierunku jazdy podczas wypadku korpus dziecka trzymany jest przez pasy fotelika, natomiast kończyny, a przede wszystkim głowa pozostaje bezwładna. Szyi dziecka nie chroni nic. Drodzy rodzice, poduszka powietrzna która jest w standardzie waszego auta tak samo jak wycieraczki i lampy przeciwmgielne nie jest po to abyście nie nabili sobie guza o kierownice. Jest po to, żeby podczas wypadku wasza głowa nie zerwała kręgów szyjnych. Dziecko poduszki powietrznej nie ma."

Zapinając naszą pociechę w foteliku FWF, czyli przodem do kierunku jazdy, narażamy ją na utratę życia lub trwałe kalectwo spowodowane zerwaniem kręgów szyjnych. Jak to wygląda w fotelu RWF? Przy czołowym zderzeniu cały ciężar dziecka opiera się na jego plecach, które oparte są z kolei na fotelu. Kręgosłup i głowa malucha są zabezpieczone. Można to zobrazować tak:


Szwecja rządzi:)
Nie bez powodu wozimy nasze noworodki w fotelikach tyłem do kierunku jazdy. Myślicie, że gdy dziecko skończy rok czy nawet osiągnie magiczną granicę 13 kg (czy ktoś z was woził tak długo malucha w pierwszym foteliku? Wątpię…) to nagle jego proporcje ciała zmieniają się tak diametralnie, by zacząć wozić go przodem? No nie… Szwedzi, którzy są bezsprzecznymi ekspertami w dziedzinie bezpieczeństwa przewożonych w samochodach dzieci, zalecają korzystanie z fotelików RWF przynajmniej do 3-4 roku życia dziecka. Są jednak na rynku dostępne foteliki, w których można robić to dłużej, nie do limitu 18 a do 25 kg. Dobry fotelik RWF to taki który oznaczony jest szwedzkim certyfikatem Testu Plus - klik!. To bardzo rygorystyczny test (o wiele bardziej niż niemiecki ADAC), który przeszły de facto tylko foteliki RWF…)


Kiedy przesadzić dziecko do ‘drugiego’ fotelika?
Nie dość, że tak mało z nas przewozi swoje dzieci w bezpiecznych i dobrze zamontowanych fotelikach, to przesadzany maluchy do większych fotelików zdecydowanie za wcześnie. Fotelik z grupy wagowej 0-13 kg jest za mały dla dziecka nie wtedy, kiedy wystają mu nóżki, nie kiedy zaczyna siadać ani nie kiedy dziecko nie chce już w nim jeździć. Przesadzamy malucha do fotelika, gdy:
- waży więcej niż 13 kg (czy jakikolwiek inny limit wagowy podany przez producenta)
- jego głowa (nie nogi!) wystaje poza górną krawędź fotelika (w przypadku fotelików ‘drugich’ i ‘trzecich’ jeśli linia oczu wystaje poza górną krawędź)
- nie da się poprawnie zapiąć pasów bezpieczeństwa, bo nasz maluch jest na przykład okrąglutki:)
Tyle i tylko tyle – inne opcje nie wchodzą w grę:)

RWF a wymówki rodziców...
Dla Skandynawów wyższość fotelików RWF nad FWF jest tak oczywista jak dwa razy dwa. Dlaczego rodzice w Polsce nie kupują RWF-ów swoim dzieciom? Bo nie wiedzą czasami o ich istnieniu i w sumie to nie do końca też ich wina. A jeśli już wiedzą a mimo to temat ignorują? Wymówek oczywiście jest cała masa…

- Bo dziecko nie będzie chciało jeździć tyłem. Skoro jeździ teraz, to dlaczego nie miałoby chcieć jeździć dalej? Bo odgapi od sąsiada ‘spod trójki’, że ten jeździ przodem? No chyba nie…
- Bo maluch nic nie widzi jadąc tyłem. A jadąc przodem coś widzi? Fotel mamy lub taty i boczną szybę. To całkiem podobnie jak w RWF – tylną kanapę i rownież boczną szybę…
- Bo krzyczy i się awanturuje jadąc tyłem. Prawdopodobnie przodem też by się darł. Jak będzie krzyczał, że nie chce się kąpać to będzie chodził brudny? Jak powie, że chce 10 lizaków to mu mama kupi? Póki co to ja decyduje o moim synu i w kwestii bezpieczeństwa nie liczy się dla mnie co on chce.
-Bo ma za mało miejsca na nóżki. Tak prędko to mieć mało miejsca nie będzie. Co więcej, jeśli macie spore auto i odpowiednio dobrany fotel, może się okazać, że zostanie miejsce między fotelikiem a oparciem kanapy i znajdzie się miejsce na nogi nawet dla sześciolatka. A jeśli macie małe auto? To cóż, jadąc przodem też będzie mieć ciasno i będzie was kopać po nerkach:)
- Bo ja nie widzę dziecka. Tak? A ja widzę. Bo albo jeżdżę z tyłu z synkiem (tak, marudzi czasami w foteliku), albo gdy siedzę z przodu korzystam z lusterka zamontowanego w samochodzie, o takiego:) - klik!. Oko matki widzi wszystko:)
- Bo samochód jest za mały. Spróbowałeś? Da się dobrać fotel nawet do małego auta. Volvo w końcu produkuje dla Szwedów nie tylko wielkie kolubryny;) A jeśli fotelik nie mieści się z tyłu, można zamontować go z przodu. Także wtedy gdy masz auto trzydrzwiowe. Jest to równie bezpieczne, a może być bardziej komfortowe.
- Bo nie mam pieniędzy. Jeśli tak twierdzisz – nie będę polemizować. Koszt fotele RWF to często 1200-1500 zł. Ale odpowiedz sobie z czystym sumieniem, ile kosztował twój wózek? A markowe ciuchy z Zary dla półrocznego dziecka? Albo kocyk sygnowany nazwiskiem celebrytki? Są rzeczy ważne i ważniejsze. Osobiście jeżeli miałabym wybierać: opcja 1: używany wózek za 400 zł i dobry RWF za 1500 lub opcja 2: nowy Bugaboo lub Stokke za 4 tysiące i fotelik FWF mało wiarygodnej firmy za 400 zł – wybrałabym opcję pierwszą.

Zdjęcie: klik!
Nie jestem ekspertem w dziedzinie bezpieczeństwa, ale czytając to i owo wiem, że każdy kto zdecyduje się na zakup porządnego fotela, zrobi bardzo dobry interes. Dla mnie w tej kwestii nie ma po prostu kompromisów. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na ten temat, odsyłam was do artykułów:

Uściski,
Mama Pana Adama

Zobacz również

6 komentarze

  1. Ja się mocno przymierzałam do RWF... Ale w końcu skończyło się na "zwykłym". Na szczęście nic się nie działo przez te lata, a teraz czas rozglądać się już za trzecim fotelikiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że nie mieliście konieczności sprawdzania działania waszego fotelika... Ja mam nadzieję, że my również nie będziemy musieli:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mill ma ponad rok i zdecydowanie ciągle jeździ w pierwszym (nieświadomym konsumencko maxi cosi, a jakże) - do krawędzi jeszcze sporoooo a i do limitu wagowego 4 kilo zostało. Ale już od dawien dawna wiem że następny będzie RWF. Tak jak piszesz - to ja decyduję. I mimo tego że Mill ma aktualnie bunt samochodowy total i nie chce jeździć w foteliku... Well... Tak jakby nie ma wyjścia:) podpisuje się pod apelem, świetny post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas bunt fotelikowy trwał od pierwszych dni... I o dziwo w RWF nieco mniejszy, bo Adaś siedzi wyżej i więcej widzi. A. pewnie też jeździłby w pierwszym fotelu jeszcze długo, ale zmiana samochodu wymusiła. Wybraliśmy jednak taki 0-25 kg i mógł jeździć w nim już w wieku 5 miesięcy. Recenzja niebawem;) Pozdrowienia dla Was!

      Usuń
  4. Ostatnio wszyscy piszą o RWF, ja też o tym pisałam już kilka wpisów ;)
    Teraz właśnie u mnie na fb konkurs, w którym można wygrać zniżki na zakup fotelika RWF, więc jeśli nie kupiliście jeszcze to zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Foteliki RWF w Polsce zaczęły się upowszechniać i jest coraz więcej rodziców, którzy rozumieją jakie to ważne. Powstała też pierwsza wypożyczalnia fotelików RWF.

    OdpowiedzUsuń