Niania Philips Avent SCD505

By czwartek, kwietnia 16, 2015

Gdybyście rok temu zapytali tatę Adasia, co uważa za najbardziej zbędny dziecięcy gadżet odpowiedziałby z pewnością, że jest to elektroniczna niania. Zapytajcie go o to teraz, a powie wam, że dzisiaj nie możemy się już bez niej obejść.

Niania elektroniczna Philips Avent SCD505
Niania elektroniczna Philips Avent SCD505 - zdjęcie: klik!

Gdy urodził się nasz Bąbel byliśmy święcie przekonani, że taki wynalazek nie będzie nam potrzebny. W końcu po co nam niania na 30 metrach kwadratowych otwartej przestrzeni? Nie da się przecież nie zauważyć, że Adaś płacze:) Nawet gdy jechaliśmy do rodziców, których dom jest zdecydowanie większy (lub do rodziców K., których dom jest jeszcze większy;) nasz maluch spał zawsze tam gdzie my, spędzał z nami wieczory, a potem ‘na śpiocha’ zostawał odtransportowany do swojego łóżeczka. Problem pojawił się, gdy Adaś zaczął spać czujniej i konieczne było jednak kładzenie go do snu w naszym pokoju u dziadków na piętrze, by rodzice, babcia, dziadzio, ciocia i wujek mogli spokojnie rozmawiać przy cosobotnim wieczornym drinku;)

Wtedy już nawet K. stwierdził, że bez niani ani rusz:) Poczytaliśmy o różnych modelach – jest w czym wybierać. Jeśli tylko zapragniecie wasza elektroniczna niania może się składać z:
  • detektora oddechu (jeśli wasze dziecię w nocy przestanie oddychać to podłączone pod materacem czujniki ruchu zasygnalizują wam ten fakt głośnym alarmem; taki monitor oddechu ma za zadanie zmniejszać ryzyko tzw. Śmierci łóżeczkowej),
  • kamery na nadajniku i ekranu na odbiorniku, by nie tylko słyszeć, ale też widzieć swoje dziecko (to duży koszt, pamiętać trzeba, że w ciemności kamera raczej nie zadziała, musi być zapalone światło),
  • opcji dwukierunkowej komunikacji – ty słyszysz dziecko, ale po naciśnięciu przycisku na odbiorniku ono słyszy także ciebie; możesz próbować go uspokoić lub powiedzieć, że już do niego idziesz,
  • czujnika temperatury i wilgotności,
  • lampki nocnej,
  • projektora z kolorowymi rysunkami, które maluch może oglądać np. na suficie,
  • wbudowanych kołysanek,
  • wejścia USB na MP3 na z twoimi własnymi melodiami (możesz nagrać piosenki własnego wykonania;)
Niania Philips Avent z kamerą
Niania Philips Avent z kamerą - zdjęcie: klik!

Przy wyborze właściwego urządzenia trzeba więc pod uwagę wziąć swoje preferencje co do wyposażenia, ale przede wszystkim należy zwrócić uwagę na jakość sprzętu. Nie mniej ważne od dostępnych w niani opcji są jej zasięg i eliminowanie zakłóceń dochodzących z otoczenia. Producenci często podają jedynie maksymalny (przy braku zakłóceń) zasięg urządzenia na wolnej przestrzeni, nie umieszczając danych o działaniu niani w domu. Na takie urządzenia uważałabym szczególnie, ponieważ jego przeznaczeniem jest działać przede wszystkim wewnątrz budynku. Czasami lepiej jest kupić nianię z deklarowanym mniejszym zasięgiem, ale mierzonym wewnątrz niż kusić się na zakup sprzętu z zasięgiem sięgającym rzekomo do 5 kilometrów. Co nam po niani, która z otoczenia zbierać będzie wszystkie dźwięki, a szum będzie tak duży, że nie usłyszymy naszego dziecka?

Warto zwrócić też uwagę na czas działania urządzenia. Im dłuższy tym lepszy, powinien wytrzymać minimum całą noc na wypadek braku zasilania. Dobrze też, gdy urządzenie ma wymienne akumulatorki, wtedy nawet po kilku latach powinno spełniać swoją funkcję.

Nianie elektroniczne opinie
Porównanie modeli Philips Avent - zdjęcie: klik!

Rozpiętość cenowa elektronicznych niań jest ogromna – od około 100 zł w najprostszych wersjach do około 1300 z kamerami i monitorami oddechu. Firmy, na które moim zdaniem warto zwrócić uwagę to przede wszystkim Angelcare, Topcom czy Philips Avent. My zdecydowaliśmy się właśnie na tę ostatnią, a dokładniej na model SCD505-klik!

Dlaczego właśnie taka? Po pierwsze ma już bardzo wielu użytkowników (klik!) i całkiem niezłe opinie. Po drugie zależało nam na prostocie urządzenia i względnie przystępnej cenie. Nasz model SC505 to nie szmery-bajery, tylko goła i wesoła niania, mająca spełniać podstawową swoją funkcję – podsłuchiwanie dziecka. Nie ma więc w zestawie termometru, projektora, wejścia na USB czy monitora oddechu.

Baza/Nadajnik
To ta część, która stoi sobie obok dziecięcego łóżeczka i wychwytuje dźwięki z niego dochodzące. Działa bez zarzutu, ma sporej długości kabelek doprowadzający do kontaktu, ale w zasadzie nie musi stać bezpośrednio przy dziecku. Zdarzało nam się umieszczać ją w odległości około 2 metrów od malucha i bez problemu wychwytywała każdy jęk Adasia. Opcją, z której jeszcze nie korzystaliśmy jest możliwość zamontowania baterii w nadajniku, tak byście mogli brzdąca zostawić po środku ogrodu. Na takie szaleństwa musimy poczekać do lata:)

Baza naszej niani posiada także lampkę nocną (szumnie powiedziane), ale jest to raczej małe światełko, które włączone pomoże raczej zidentyfikować położenie nadajnika niż oświetlić pokój w ciemną noc. Posiada również kilka kołysanek, ale w użyciu były tylko raz. Adaś woli po prostu gdy śpiewa mu mama, wymyślając na poczekaniu dziesiątą zwrotkę do ‘AAAA, kotki dwa…’

Odbiornik/Słuchawka
Odbiornik niani SDC505 posiada funkcję dwukierunkowej komunikacji. Przy naciskaniu guzika ‘talk’ mój głos trafia do bazy. Można w ten sposób próbować uspokoić dziecko, ale nasz synek jest chyba jeszcze za mały, by był w stanie uspokoić się bez mamy lub taty. Funkcja jednak w ciągłym użyciu – by komunikować się przez strop pomiędzy piętrami – usypiającym rodzicem na górze, a odpoczywającym na dole („- Śpi? –Jeszcze nie. – Pomóc ci go uśpić? – No jasne, ręce mnie już bolą…”)

Odbiornik, co dla mnie bardzo ważne jest niewielkich rozmiarów, spokojnie mieści się nawet w większej kieszeni spodni. A przy wykonywaniu jakichkolwiek zajęć można zawiesić go sobie na szyi na dołączonym do niego paseczku. Opcja używana u nas permanentnie:)

Zasięg i zakłócenia
Producent reklamuje urządzenie jako wolne od zakłóceń. Nie mogę się z nim nie zgodzić. Dźwięk płynący z niani jest czysty, słychać jedynie delikatny szum (trzeba się wsłuchać), który w żaden sposób nie zakłóca jej pracy. Jeśli baza ustawiona jest na nocnej szafce obok łóżka dziecka – usłyszeć możecie nawet jego oddech:)

Zasięg działania niani to według opisu producenta 300 metrów na wolnej przestrzeni i 50 m w domu. Nie mierzyłam:) Ale w domu dwupiętrowym o powierzchni około 150 metrów spokojnie daje radę w każdym zakamarku. Bez problemu odbiera również na tarasie, gdy maluch śpi wewnątrz domu.

Czas działania
Ponownie odwołując się do obietnic producenta powinien on wynosić 24 godziny bez podłączania do prądu. Faktycznie urządzenie jest w stanie wytrzymać  bez dodatkowego zasilania blisko dobę. Przy niskim poziomie baterii odbiornik zasygnalizuje nam, że jest ona na wyczerpaniu przez włączenie czerwonej lampki i głośne pikanie. Co ważne, jeśli z jakiegoś powodu baza zostanie wyłączona (np. brak zasilania), odbiornik również zacznie piszczeć.

Niania Elektroniczna Philips Avent SCD505
Adaś tester z nianią Philps:)
Po 7 miesiącach użytkowania niani nie mam jej nic do zarzucenia. Spełnia swoją rolę, działa bez zakłóceń, baterie trzymają długo a marudzącego dziecka nie da się nie usłyszeć. Produkt godny zainteresowania, zwłaszcza dla tych z was, którzy szukają prostego, solidnego sprzętu, mającego (mam nadzieję) posłużyć niejednemu dziecku.

Pozdrawiają,

Podsłuchiwany Adaś i Podsłuchująca Mama:)

Zobacz również

14 komentarze

  1. Wygląda na to, że to dobry sprzęt! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha, nasi mężowi mogliby sobie ręce podać. Mój ślubny był absolutnie przeciwnt tego typu gadżetom. Zdanie zmienił gdy urodziłam skrajnego wcześniaka z dysplazją oskrzelowo-płucną. Syn po dwóch miesiącach wyszedł ze szpitala, pierwsze noce w domu (czyli pierwsze bez monitoracji oddechu) siedziałam przy synu i wpatrywałam się czy oddycha (wcześniaki, bardziej niż inne dzieci są narażone na bezdechy). M. stwierdził, że dla mojego zdrowią psychicznego kupimy monitor oddechu. Teraz sam by sie przyznał, że gdy masyzna czuwała, zwłąszcza podczas przeziębienia, rodzicom śpi się lżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, w przypadku wcześniaka sama bym wzięła z monitorem oddechu, wtedy to musowo! Widzisz z facetami tak jest, że nam na słowo nie uwierzą, że sprzęt potrzebny - muszą się sami przekonać:)

      Usuń
  3. My nie mieliśmy, ale uważam, że to bardzo przydatny gadżet, naprawdę może pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mamy ta nianię! Jest na zastąpiona i z pewnością posłuży nam jeszcze wiele lat. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno! Porządny sprzęt:) My też będziemy mieć pewnie w ciągłym użyciu, zwłaszcza, że kiedyś mam nadzieję zmienimy w końcu nasze 'M' na większe;)

      Usuń
  5. Mam nianie taką z przed 10 lat służyła mi przy 3 :) Wasza widać że jest świetna

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas ciągle bez niani... I chyba się już obejdzie bez:) ale w razie gdybym zmieniła zdanie z pewnością wrócę do Waszego posta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milly taka duża, że już pewnie nie będzie jej potrzebna:) U nas w stałym użytku, dzięki czemu przynajmniej weekendy u rodziców możemy spędzić nieco 'głośniej':)

      Usuń
  7. My się obyliśmy bez niani, ale fajny wynalazek :)
    Pozdrawiam,
    alexanderkowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nasza niania leży głęboko w szufladzie. Nie wiem, czy przyjdą dla niej lepsze czasy ;)).

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem Ci, że myślałam nad tym wynalazkiem kiedyś ;) No ale pozostało to w sferze rozmyślań. ;) może przy drugim maluchu ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A my nie korzystaliśmy z elektronicznej niani. Dziecko zawsze i wszędzie było z Nami. Mieszkamy z rodzicami, więc w razie czego, zawsze ktoś był pod ręką, ale... tak sobie myślę, że przy drugim dziecku kupimy nianię :) Kiedy przeprowadzimy się "na swoje" i będę bawić się z Hanią, to będę wiedziała, że z drugim maluchem wszystko w porządku w drugim pokoju, podczas, gdy mąż będzie w pracy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mamy tą nianię od niedawna i kocham ją jak trzecie dziecko :) Nie wiem jak daliśmy radę bez niej przy pierwszym dziecku :) Cudowny wynalazek.

    OdpowiedzUsuń