Jeszcze nie czas

By środa, maja 13, 2015

Patrzę na mojego śpiącego królewicza. Na błogi uśmiech, z którym zasnął po poranku pełnym harców i śmiechu. Jest taki spokojny, gdy śpi. Ja jestem taka spokojna, gdy na niego patrzę. Dobrze nam razem – w spokoju domowego zacisza. Znamy się prawie na wylot. Przez prawie rok można się dobrze poznać. Ba! Przecież my znamy się o wiele dłużej! Gdy nosiłam pod sercem tego małego lokatora, już wtedy wiedziałam, że będzie mieć charakterek. Wcale się nie myliłam:)

Macierzyński - co dalej?

Chociaż nie umie jeszcze mówić, jest wyjątkowo ‘rozgadany’, gdy jesteśmy razem. Kilka dni temu zaczął świadomie przytulać się do mamy. Gdy jest zmęczony lub rozdrażniony zębami, raczkuje w moją stronę. Kładzie głowę na moich nogach i chce, żeby go głaskać po włosach. Taki nasz chillout. Nasz błogostan. Stan idealny.

Zbliżają się pierwsze urodziny mojego Bąbla. Solidnie obciążony domowy budżet, zawodowy rozsądek oraz ‘system’, w którym żyjemy nakazują mi wracać do pracy. Urlop ‘pseudo’ macierzyński dobiega końca. Powinna pojawić się w naszym domu niania z doświadczeniem. Albo nie – lepiej, żeby to A. pojawił się w jakimś profesjonalnym żłobku lub klubie malucha. Może i lepiej. Może ktoś lepiej ode mnie nauczyłby go jeść. Może ktoś inny lepiej pilnowałby zasad BLW i jeszcze staranniej przygotowywał mu posiłki. Może ktoś inny miałby więcej cierpliwości i zmusił go do leżenia podczas zmiany pieluszki. Może poznałby inne dzieci i może wcale nie chorowałby często. Może, ale… nie dowiem się tego teraz.

To jeszcze nie nasz czas. Potrzebujemy go więcej. Na kontynuowanie żmudnej nauki jedzenia innych rzeczy niż mleko. Na pielęgnowanie skóry, z którą cały czas walczymy. Na spacery, zabawy na balkonie, czytanie bajek przed poranną drzemką. Na przytulanie po drzemce. Na strojenie głupich min przed lustrem. Na pierwsze kroki, pierwsze słowa. Pierwsze ‘mama’.


Chcemy dać sobie jeszcze trochę więcej czasu. Odroczyć rozstanie na kilka miesięcy. Bo inne rzeczy też są ważne. Przecież chcę pracować i rozwijać się. Wrócić do ludzi, do obowiązków zawodowych, do tego poczucia dobrze wykonywanej roboty.  Rozliczyć komuś nadliczbówki, przeprowadzić jakiś assessment, a może nawet napisać testy dla nowych kandydatów. Tyle na mnie czeka! I może jeszcze poczekać… Moje dziecko czekać nie może a czasu spędzonego wspólnie nie da się odłożyć na później. Spróbujemy za jakiś czas, gdy będziemy bardziej gotowi. Póki co, nie chcę zastanawiać się kiedy, czy i za ile. To taka prowizorka zupełnie nie w moim stylu. Czy jest nam z tym źle? Nie. Przecież to nasz czas. Nasz stan idealny. 

Urlop wychowawczy
Koniec urlopu macierzyńskiego
Bezpłatny urlop wychowawczy


Cieszący się swoim błogostanem,
Bąbelek&Mama:)

Zobacz również

15 komentarze

  1. Cieszcie się sobą jak najdłużej :) dzieci tak szybko rosną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co taki mamy zamiar:) Jak dorośniemy oboje do pracy i żłobka - wtedy pomyślimy o zmianach:)

      Usuń
  2. Dobrze Cię rozumiem. Mi umowa się skończyła podczas macierzyńskiego, myślałam o szukaniu pracy, ale koniec końców zdecydowaliśmy, że jeszcze zostaje z Antkiem w domu. Nie wiem czy on byłby gotowy na rozstanie. Czy ja byłabym gotowa?! Siedząc z nim w domu wiem, że nic mnie nie ominie i za pare lat nie będę sobie pluła w brodę, że kariera była ważniejsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to to! Właśnie tak... Jasne, że mi uciekają przez to inne rzeczy, że trudniej będzie wrócić do pracy z luką w CV. Pogodziłam się z tym. Teraz mój maluch jest najważniejszy i nie wyobrażam sobie z nim nie być. Za jakiś czas zmieniamy miejsce zamieszkania i tym bardziej nie chcę mu robić niepotrzebnych rewolucji w życiu, zmiany niań, żłobków i otoczenia. Tak małemu dziecku nikt nie zastąpi rodziców. Dlatego wybór praca - syn jest dla mnie oczywisty. Może jeszcze się poszczęści i wrócimy do jeszcze lepszej pracy?:)

      Usuń
    2. Na pewno :) optymistycznej wersji się trzymajmy!

      Usuń
  3. My mamy jeszcze tylko 2 miesiące razem. Chłonę każdą chwilę :) Też nie czuję się gotowa, ale niestety nie mam wyjścia...

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja córka za 3 miesiące będzie miała 2 latka i często się zastanawiam czy przez te 2 lata niczego nie przegapiłam w jej życiu. Chwile z dzieckiem sa bezcenne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Czas, który nigdy nie powróci dlatego jeśli jest szansa trzeba kultywować :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja każdego dnia stwierdzam, że czas zbyt szybko płynie. Jedynie dzięki filmom i fotografiom możemy zatrzymać niektóre chwile. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, dlatego ja chomikuję wszystkie wspomnienia w albumach i na dyskach. Nie podaruję sobie jeśli cokolwiek mi umknie. Na szczęście dzięki zdjęciom i filmom znowu kiedyś będziemy mogli tulić nasze maluchy w ramionach i dmuchać z nimi świeczki na torcie:)

      Usuń
  7. Ślicznie napisałaś , az dostałam powera żeby wymyślić coś fajnego do zabawy dla moich maluchów 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za każdym razem jak mi się nie chce to sobie myślę - korzystaj, bo może kiedyś zatęsknisz. I od razu mi się chcę:) Pozdrawiam Was gorąco:)

      Usuń
  8. Czas zdecydowanie płynie zbyt szybko. Trzeba korzystać z niego pełną parą :) nawet jak jestem zmęczona to mówię sobie, że drugiego takiego dnia nie będzie, a mój Synek nie będzie już taki mały :)) cieszymy się każdą chwilą spędzoną razem :)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Napisałaś dokładnie to co co ja miałam w głowie, gdy kończył mi się urlop macierzyński. Nie żałuję podjętej decyzji. Paradoksalnie teraz jak Matylda skończyła rok, stała się mega kontaktowa, wchodzi w bardzo świadome interakcje, chłonie jak gąbka wszystko - czuję się dużo bardziej potrzebna niż jeszcze kilka miesięcy temu. Także cieszcie się tym czasem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mamy wyjścia:) I nie chcemy mieć innego:) Przemawia do mnie to co mówisz o tym czasie po pierwszych urodzinach. Przecież taki maluch potrzebuje mamy, by pokazywała mu świat, pomagała w nawiązywaniu relacji. A na rozstanie przyjdzie czas:)

      Usuń