Mama kontra rzeczywistość

By poniedziałek, maja 25, 2015

To już jutro! Moje pierwsze święto w nowej roli. Milion myśli i wspomnień kotłuje się w mojej głowie. Jaką mamą jestem? Czy taką jaką chciałam być? Na pewno nie:) Nie da się zaprogramować siebie do nowej roli mamy… Rok temu dokładnie wiedziałam jak chcę opiekować się synkiem, jak ułożyć nasz plan dnia, jak go wychowywać. Czy coś się zmieniło? Tak – urodził się A. i teraz nie wiem już nic:) Jak wyobrażałam sobie nasz pierwszy wspólny rok? Dzisiaj właśnie o tym.


Założenie nr 1. Będę mieć więcej czasu na czytanie książek.
Rzeczywistość: Całą ciążę patrzyłam na mamy siedzące na ławkach Parku Śląskiego, zaczytane w najnowszych pozycjach książkowych tudzież świeżutkich wydaniach wysoko-półkowej kobiecej prasy. Ich uwaga skierowana w stronę śpiącego w wózku dziecka ograniczała się do przywodząco-odwodzącego ruchu nogą, w celu zapewnienia potomkowi wrażenia jazdy po parkowych alejkach. Też tak chciałam. Po trudach domowych obowiązków odpocząć na ławeczce i zaczytać się w jakiejś lekkiej powieści. Adaś miał zgoła inne plany. Spać na spacerze wybitnie nie chciał. Chociaż nie. Spał. Przy średniej prędkości jazdy wózkiem 16 km/godzinę. Pięć więcej i przekraczalibyśmy dozwoloną prędkość w strefie zamieszkania i ruchu pieszych...

Założenie nr 2. Przyzwyczaję dziecko do spania w hałasie. Zajmę się w tym czasie innymi obowiązkami.
Rzeczywistość: Ups. Ja to nawet się starałam. Mały zasypiał kiedyś w naturalnym hałasie dobiegającym z otoczenia, przy włączonym telewizorze lub radiu. I z dnia na dzień przestał. Nie mógł zasnąć nawet przy otworzonym oknie i szumie wiatru czy samochodów. I tak ugotowanie obiadu, sprzątanie, pranie czy nawet prasowanie nie wchodzą w grę, gdy Bąbel śpi. Zrobienie kawy w ekspresie? Zapomnij… Jak nie zdążę przed drzemką to szklanka zimnej wody zamiast. Są i tego dobre strony. Gdy Adaś śpi, mama czyta. Pół godziny tylko dla siebie. Patrz punkt pierwszy:)

Założenie nr 3. Nie dam dziecku smoczka, będzie spać w swoim łóżeczku i nie będę nosić na rękach.
Rzeczywistość: Ups, ups, ups. Gdybym nie dała smoczka to nie odkleiłby się ode mnie do osiemnastych urodzin. Mam w domu małego ssaka, który najpierw pożerał mamę, teraz pożera smoczki w butelkach. Gdy mleko w butli się kończy jest głośny płacz. Bo ‘ciumkanie’ jest przecież takie fajne:)

Śpimy razem. Nie, nie od początku. Nawet gdy karmiłam zawsze odkładałam Bąbla do łóżeczka. W pewnym momencie On zdecydował jednak inaczej. Nie zaśnie sam:) Przecież między mamą i tatą jest cieplej, milej a i na mizianie po włosach można się załapać.

Nie chciałam nosić Adasia na rękach. On chciał inaczej:) I jak to uszanowałam. Zrozumiałam, że potrzebuje być blisko mnie a mi z tym dobrze. Nosimy się do tej pory, głównie w Tuli. Dziś rano ugotowaliśmy w ten sposób zupę szparagową. Polecam i noszenie i zupę:)

Założenie nr 4. Nie będę mieć odwagi, by wyjść z dzieckiem do restauracji. O wyjeździe na weekend nie wspominając.
Rzeczywistość: Dla dziecka to przecież męczarnia, najlepiej mu będzie w domu. Tak kiedyś myślałam:) Ale… Nie taki wilk straszny. Nie bardzo chce nam się siedzieć w domu. Bo w zasadzie czemu? Pierwsze wakacje zaliczyliśmy, gdy A. miał 3 miesiące. Kolejne tuż tuż:)

Założenie nr 5. Wrócę szybko do pracy. Po 6 miesiącach. Najpóźniej po roku.
Rzeczywistość: No way. Nie ma takiej opcji. O tym dlaczego, pisałam już tutaj. Przewartościowałam kilka kwestii, przemyślałam ponownie nowych ‘nas’. Rodzina będzie numerem pierwszym przez jeszcze jakiś czas. Jeszcze chwileczkę.

Założenie nr 6. Kupię kilka nowych dresów, oddam swoje sukienki, a lakiery do paznokci na pewno stracą datę ważności.
Rzeczywistość: Mam nowe dresy:) I serio, uwielbiam je:) Bo szkoda mi moich dżinsów na przygotowywanie Adasiowi zupy marchewkowej. Szkoda kolorowych T-Shirtów z koronkowymi aplikacjami na upaćkanie ich borówkami. A ta nowa bluzka idealnie przecież pasuje do moich miętowych paznokci. Wciąż się maluję. Nie nakładam pełnej tapety, bo nigdy na codzień tego nie robiłam. Ale lekka kreska i tusz do rzęs to mój mus. Wklepuję dobry krem, bo i pierwsze zmarszczki już wyhodowałam, nieprzespane noce robią swoje. Mam czas na podcięcie włosów. Mam czas na moje własne SPA raz w tygodniu w naszej łazience.Mit matki zaniedbanej wciąż pozostanie dla mnie mitem. Adaś nigdy nie będzie miał takiej mamy, oj ja już tego dopilnuję:)

Założenie nr 7. Będzie ciężko, będzie harówa, będą nieprzespane noce.
Rzeczywistość: Wszystko to jest:) Jest praca na najwyższych obrotach, jest 5 godzin snu z przerwami na śpiewanie, głaskanie, przytulanie. Jest dźwiganie 11 kg w dzień i w nocy. Ale mam też mięśnie, których nie miałam wcześniej, mam kondycję lepszą niż kiedyś, mam lepiej zorganizowany czas w ciągu dnia. Mój organizm przystosował się do nowych wymagań w procesie swojej własnej ewolucji. I tak – padam na dziób co wieczór zanim zdarzę zaparzyć herbatę. Potrafię się jednak zregenerować przez noc dwa razy krótszą niż kiedyś. ‘Noc’ to ciekawe słowo swoją drogą. Kiedyś jej środek przypadał na godzinę piątą. Dziś to już przecież poranek:)

Jaką jestem mamą? Taką normalną. Taką co krzyknie, gdy Jegomość podąża w stronę kontaktu, taką która podrzuca do góry, żeby On się śmiał. Taką, która czasami ma dość i pozwala pobawić się sznurówkami w butach w zamian za 3 minuty leżenia na kanapie. Taką, która nie da zrobić najmniejszej krzywdy swojemu dziecku i taką, która wydrapie oczy, gdy ktoś już krzywdę zrobi. Taką, która w pełni doceniła swoją mamę, gdy sama nią została. Taką, która kocha swojego nicponia bezgranicznie:)

A jutro w ramach prezentu samej dla siebie nie będę sprzątać i gotować. Będę bawić się z Adasiem od rana do nocy. A co! Zasłużyłam:)


Mama... Pana Adama. Mama - tak, to brzmi dzisiaj strasznie dumnie:)

Zobacz również

18 komentarze

  1. Oj te wszystkie ciążowe założenia dotyczące tego jak będzie gdy dziecko pojawi się na świecie są nic nie warte, bo rzeczywistość jest zupełnie inna ;). Można się później pośmiać z tych sowich planów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja:) ale nie znam mamy, która by takich nie miała:) chyba każdy próbuje sobie zwizualizować przyszłość z maluszkiem:)

      Usuń
  2. ah ta matczyna rzeczywistość ... :) Plany w ciąży ? Wszystko takie perfekcyjne i idealne. Po narodzinach wszystko sie zmienia, a o powodzeniu naszych planów decyduje nowonarodzony człowiek. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też obmyślałam plan podczas ciąży :) rzeczywistość delikatnie je pokrzyżowała. ale co tam i tak jest wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! Przecież inaczej nie znaczy gorzej:) u nas jest po prostu weselej:)

      Usuń
  4. Jaką jesteś mamą? Wspaniałą mamą :) . Miałam bardzo podobną wizję, a trzy pierwsze punkty to już w ogole wyjęłaś z mojej głowy, wszystko bardzo podobnie się u nas ułożyło. Teraz, po roku, z pewnością jestem spokojniejsza i pewniejsza siebie jako mama i kocham moją córeczkę z dnia na dzień bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłość do malucha rośnie chyba w tempie geometrycznym:) inaczej nie potrafię tego wytłumaczyć:)

      Usuń
  5. Na ba pewnie, że zasłużyłaś ;) Ja też będę świętować :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiście, że zasłużyłaś :)
    Oj te plany, miałam ich mnóstwo żadne nie weszły w życie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna Mama z Ciebie i do tego bardzo ładna i zadbana :-) Plany, planami a rzeczywistość i dzieci swoje ;-) Pozdrawiam i wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Mamy :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozpłynęłam się:) Wzajemnie dla Ciebie wszystkiego naj naj naj:)

      Usuń
  8. He, he - no tak, czasem rzeczywistość zaskakuje, ale grunt to jakos się odnaleźć w danej sytuacji.
    Ja również doceniam swoją mamę, kiedy sama się nią stałam. Nie zawsze jest łatwo.
    pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dumnie :-) Jesteś wspaniałą mamą :-) I właśnie o to chodzi by postępować w zgodzie ze swoją matczyną intuicją i potrzebami dziecka a reszta.. reszta nie jest ważna :-)))
    Pozdrawiam i miłego dnia :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nr 5 - jakbym siebie widziała. A jeszcze do tego wizja żłobka albo niani nie przemawia do mnie. A instytucja w postaci babci niestety nie każdemu jest pisana. Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O tak, wyobrażenia a rzeczywistość :D też tak miałam i mam :D
    W sumie, to kiedyś przecież znów dam radę poczytać więcej niż 3 minuty na raz...
    W Parku Śląskim sporo mam zaczytanych widziałam i ja ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. W ciąży miałam postanowienie ,, zimny chów" czyli łóżeczko w swoim pokoju, żadne zasypianie na rękach , itp. Jednak jak tylko urodził się Krzysiu wszystkie plany legły w gruzach i teraz króluje hm.... Rodzicielstwo bliskości ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ogromnie podoba mi się pierwszy obrazek. I prawda że życie weryfikuje nasze wyobrażenia i plany. Na szczęście :)

    OdpowiedzUsuń