Przytulasek

By środa, maja 27, 2015

Zastanawiam się, która z umiejętności mojego dzieciątka sprawiła mi największą radość. Pamiętam jego pierwsze nieporadne próby włożenia piąstek do buzi:) Pierwsze przewroty na brzuszek i te późniejsze na plecki. Próby samodzielnego siedzenia zakończone kilkoma spektakularnymi upadkami. I siniakami:) Pamiętam jak ni stąd ni zowąd poraczkował na drugi koniec pokoju a chwilę potem stał oparty o kanapę. Pewnie przełomowe będą jego pierwsze samodzielne kroki, które wciąż jeszcze przed nami. Jestem niesamowicie dumna z każdego pierwszego razu Adasia. Ale to wszystko to nic:) Bo największą frajdę mam z tego, że mój maluszek przychodzi do mamy i przytula się z całej siły wciskając głowę w moje ramię. I moglibyśmy tak siedzieć godzinami:) Ta jego potrzeba bliskości niesamowicie mnie zaskoczyła. Z dzikuska, który ciągle musiał być w stały ruchu, w przeciągu dwóch tygodni zamienił się w potrzebującego ciepła i bliskości kociaka. A ja poczułam chyba pierwszy raz w życiu, że jestem mu naprawdę potrzebna. Nie do przebrania pieluszki, nie do nakarmienia i nie do zburzenia wieży z klocków, którą przed chwilą wybudowałam. Jestem mu potrzebna do kochania:) I po 11 miesiącach 18 dniach i 9 godzinach bycia mamą, z dumą mogę stwierdzić, że pierwszy raz mój synek niewerbalnie zakomunikował mi, że bardzo mnie kocha:) Czy mogłabym na Dzień Mamy dostać lepszy prezent?:)

A ja kocham Cię synku jeszcze bardziej:) Zresztą… jak Cię tu nie kochać?:)


Mama Pana Adama:)

Zobacz również

22 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. No właśnie:) Przez ten uśmiech nie potrafię się nawet na niego złościć jak psoci:)

      Usuń
  2. Jak ja uwielbiam jak Basia ni stąd przychodzi i przytula się do mnie bez powodu. Serducho wtedy rośnie z miłości....

    OdpowiedzUsuń
  3. Helenka też od jakiegoś czasu zaczęła się przytulać i jest to bardzo rozczulające. Wcześniej była taka trochę niedotykalska, kiedy próbowałam ja do siebie przytulic cała się usztywniala i było mi trochę smutno z tego powodu. Ale przyszedł czas ze zaczęła sama się wtulac i to dla mnie największe szczescie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój brzdąc też zawsze uciekał i kręcił głową, że nie chce:) A teraz sam się garnie! A może mi ktoś dziecko podmienił?;)

      Usuń
  4. Najpiękniejszy prezent :)
    Lilkę bierze na czułości bardzo często jak myję naczynia, przychodzi obejmuje mnie za nogi i całuje pod kolanami ;) No po prostu padam za każdym razem ze śmiechu i przytulam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy to samo!! W kuchni wszystko muszę robić w miejscu - gotowanie, zmywanie... Adaś cały czas wisi na moich nogach i obejmuje je swoimi łapkami:) Uwielbiam to, ale przyznaję, że ogranicza swobodę ruchów:)

      Usuń
    2. Haha, u nas tak samo z tym obejmowaniem i wtulaniem się w nogi. Śmiem twierdzić, że dzieci to lubią, bo z jednej strony się przytulą, a z drugiej są cały czas w ruchu i żadne tam ramiona mamy ich nie ograniczają :)

      Usuń
  5. Ach, ja tez uwielbiam te czulosci. Atak orzytulania! To jest ekstra slodkie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudny prezent :)
    Ja również uwielbiam, gdy Antek robi się czuły. Mocno się wtula i puścić nie chce, czasami całuska sprzeda :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas też etap przytulania :) Doskonale Cię rozumiem ile to przyjemności sprawia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie rozczulają małe łapki przytulające mamę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Słodkie, rozczulające przytulaski!
    Do mnie Synek tuli się kiedy zasypia - uwielbiam kiedy zarzuca na mnie swoje małe łapki (koniecznie na gołe ciało) i w międzyczasie tarmosi cycucha :))

    OdpowiedzUsuń
  10. To piękne chwile! Uwielbiam jak moja przychodzi się tulić, chociaż nie trwa to długo bo ona wiecznie biega, tak cieszę się z każdej sekundy gdy wtula główkę we mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mój mały czort też jest mega ruchliwy i do tej pory nawet na sekundkę nie usiadł. A teraz tylko mama i mama:)

      Usuń
  11. Pięknie to napisałaś! Cudownie! Czasem mam mega ciężki dzień, Tu obiad, tam pranie, tu Antek u nogi... ale przychodzi taki moment, kiedy przyjdzie do mnie ten mój pierworodny, wejdzie na kolona , przytuli, a ja rozpływam się i czuję, że mogę wszytko! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację:) To takie turbo doładowanie na kilka kolejnych godzin:) A poza tym to fajnie czuć, że się jest komuś potrzebnym:)

      Usuń
  12. Super jest wiedzieć , że ktoś nas potrzebuje do kochania i przytulania :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj... super :) Masz rację, każda nowa umiejętność sprawia wiele radości, ale wtulenie się dziecka w ramiona mamy powoduje wzruszenie, odczuwanie miłości i bliskości. U nas jest podobnie. Ja czuję, że jestem bliska mojej córeczce, że mnie potrzebuje, i że wie, że ją kocham i wspieram :) Trochę to zagmatwane.... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. To był zdecydowanie jeden z lepszych prezentów ;) Tul tego swojego misia!

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie były to zdecydowanie pierwsze słowa i ten błyska satysfakcji w oczach, że w końcu udało się coś powiedzieć ;) niezapomniane...

    OdpowiedzUsuń
  16. Czekam na ten moment. Poki co ja uwielbiam Go tulić <3

    OdpowiedzUsuń