Dubrovnik on my mind

By wtorek, czerwca 16, 2015

Mój akumulator zdaje się porządnie szwankować. Dopiero co doładowałam go ‘po korek’ w trakcie 3-dniowego wypadu do Kazimierza, a ja już odczuwam brak mocy. Pewnie nie bez znaczenia jest fakt, że położyłam się spać o 2.30 nad ranem. Dziękuję Ci synu:)

Czasami są takie dni, że mam wszystkiego dość. Adaś psoci, kaprysi, nie śpi po nocach. Przyzwyczaiłam się, że trzeba taki stan rzeczy zwalić na upał, deszcz, zęby, skok rozwojowy lub przestymulowanie atrakcjami całego dnia. Gdzieś winny musi się znaleźć. Dzisiaj to ja czuję się przestymulowana:)

I jak słowo daję mam ochotę uciekać. ‘Gdziebądź’. Umówmy się, że wakacje z niemowlakiem lub małym chłopcem, który właśnie niemowlakiem być przestał, nie będą nigdy do końca wakacjami. Bo wiecie jak jest – pilnowanie pory jedzenia, snu, czapki na głowie, zapasu pieluszek i zupek… A mi marzy się znowu poczuć się beztrosko. Nie myśleć o niczym, nie mieć żadnych obowiązków.

Znacie ten stan? Całkowitego spokoju? Może to jakaś forma medytacji? Pewnie trzeba by zapytać specjalistów od Buddyzmu… Ja? Medytująca? Dobre sobie:) To raczej stan całkowitej wolności od wszystkiego. Totalny chillout. Osiągnęłam go kiedyś daleko od domu. W moim magicznym Dubrovniku.



To były z pewnością dwa najbardziej beztroskie tygodnie mojego życia. No bo jak inaczej mogłoby być w podróży poślubnej? Martwić musiałam się jedynie o to co zjeść i gdzie pójść na kawę. A właściwie to nie, nie musiałam. Kawiarni do wyboru było mnóstwo:) Jak inaczej mogłoby być w ‘krainie wiecznej szczęśliwości’?

Więc gdy już dopada mnie chandra a potomek daje w kość, moje myśli wędrują hen daleko nad Adriatyk. Na moją plażę przy Centrum Nurkowym, której jeszcze nie odkryli wszyscy turyści. Nie odkryli jeszcze tego zachodu i tej malutkiej latarni na skale. Uciekam dalej na schody prowadzące na wzgórze na Półwyspie Lapad. Jak słowo daję, czuję zapach bzu, gdy o nich myślę. Na wyspę Lokrum, gdzie w cieniu oliwek tubylcy wypoczywają z dala od dzikiej chordy Japończyków z aparatami. Do starego portu, gdzie miły przeciąg pozwala przetrwać upał. I wreszcie na stare miasto, gdzie tuż przed zachodem słońca, tysiące jaskółek pikuje między kawiarnianymi stolikami. Gdzie ktoś cichutko pobrzękuję na gitarze, mury miasta pachną starością i rosnącymi tuż obok mandarynkami.

Marzę o wakacjach:) Nie oszukujmy się – 3 dni w Kazimierzu to świetny weekendowy wypad, ale choćby najlepszy – nie jest szczególnie długim urlopem. Niestety w starciu domowy budżet kontra wakacje nad morzem wciąż 1:0 prowadzi ten pierwszy... A mi najzwyczajniej w świecie opadły piórka i gdzieś zagubiła się siła i motywacja, by je podnieść.

Marzę o Dubrovniku. Bo tamten czas i tamto miejsce kojarzą mi się z wolnością, swobodą, czystym umysłem. Z byciem nie mamą, ale po prostu – Kasią.

Zostawiam Was więc z moimi wspomnieniami, a ja uciekam jeszcze na sekundę, by się w nich zanurzyć. Nie zostało mi już wiele czasu. Za chwilę obudzi się Bąbel – albo z głodu albo dzięki kochanemu sąsiadowi, który drugi dzień wierci coś za ścianą. Potem piąty raz pozbieram dzisiaj zabawki, ugotuję obiad, którego A. nie tknie, wyparzę butelki, bo znowu będzie głodny, przebiorę trylionową pieluszkę, bo nocnik jest przecież ‘beee’. A wieczorem wreszcie odpocznę. Przecież idę do dentysty:) Godzina spokoju w wygodnym fotelu tylko dla mnie:)


Szukająca sił witalnych i spokoju,

Mama Pana Adama

Zobacz również

22 komentarze

  1. Kochana, chyba każda z nas ma takie chwile, źe wszystko opada i mimo całej miłości do dzieci, przychodzi ochota, źeby się wyrwać... ;). Moje akumulatory też ładuje Chorwacja i myśl, ze może za rok się uda ;). tęsknię za Hvarem, zapachem lawendy i pysznym winem ;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Lawenda! O niej zapomniałam:)

      Usuń
    2. To wpadajcie do mnie. Lawendę mam - cztery krzaki, zawsze coś. Basen - robi za morze. A wino kupimy w monopolowym i przelejemy do butelki z Baska Voda, będzie lepiej smakować ;)

      Usuń
  2. marzą mi się wakacje.. takie na których bym odpoczęła.. gdzie czas płynąłby wolniej, spokojniej. Tylko jakoś odwagi nie mamy, by jechać z Antkiem gdzieś zagranicę ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest dla mnie to, że podróż samochodem jest za długa dla takiego malucha... A samolot wiadomo - to już są koszty. I też mnie chce przekręcić jak sobie myślę o pięknych widokach, smacznych drinkach... No ale wiadomo:)

      Usuń
  3. Piękne widoki.
    Również marzą mi się jakieś piękne wakacje i odpoczynek od codzienności. Od obowiązków. Nawet taki jeden dzień byłby cudowny. Później zaczęłabym tęsknić :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś o czym niedawno pisałam :) Zdjęcia piękne - wygląda urzekająco i aż chce mi się tam pojechać i zobaczyć, czy na mnie to miejsce podobnie zadziała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudne zdjęcia. My właśnie myślimy o Chorwacji, bo nigdy nie byliśmy, a to jedyna opcja jak dla mnie w dwupaku (dalekie podróże samolotem odpadają). Po Twoich zdjęciach kolejny raz przekonałam się, że warto. Zabieram się zatem za poszukiwania miejscówy. Polecasz coś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Dubrovnik, bo to piękne miejsce! A jeśli szukacie noclegu to z czystym sumieniem polecam Villę Boro http://www.villa-boro.com/ - na półwyspie Lapad. Jest na niewielkim wzgórzu z widokiem na morze, a pod wzgórzem piękny deptak z kawiarniami i sklepikami, prowadzący na plażę. Do centrum starego miasta jest stąd 10 minut miejskim autobusem, który kursuje dosłownie co chwilkę. Ach, aż sama się rozmarzyłam:)

      Usuń
    2. Dzięki za namiary, jednak w terminie, w którym chcemy jechać, Twoja villa jest już niedostępna. Trudno, szukamy czegoś dalej :)

      Usuń
  6. Zazdroszczę. Musiało być cudownie. Pewnie jeszcze nie raz tam pojedziecie ;)
    Ja też szukam winy w ząbkach, pogodzie i skokach rozwojowych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że pojedziemy! Już jesteśmy umówieni, że wracamy tam na 10-tą rocznicę ślubu:) Tylko będzie nas już nieco więcej, bo jakby rodzina się powiększyła:D

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Zgadza się:) jest na co patrzeć i gdzie spacerować:) To raj na ziemi:)

      Usuń
  8. Przydałyby mi się wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz fajny lekki styl pisania, a to zakończenie... :D Też czasem sobie wspominam, jak to było.. Ile czasu miałam i go marnowałam. Ahh. Pójść sobie do kawiarni, tak po prostu, wyjść z domu w 5 minut, leżeć całą sobotę i oglądać seriale i w międzyczasie zamówić pizze (wiem, okropne marzenie, ale takie mam), nic nie robić, wyspać się, mieć porządek. Trochę tego jest :D Ale wiadomo, nie zamieniłybyśmy tego na tamte czasy nawet jakby nam zapłacili ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie zamieniłabym się na 'stare' życie:) To są właśnie takie marzenia, które są całkowicie abstrakcyjne, bo przecież nie chcemy wrócić do tego co było. Ale pizza, porządek i dzień z serialami w łóżku w piżamie? Och, marzenie:)

      Usuń
  10. Piękne miejsce. Ja też ostatnio wspominałam wakacje takie bez dzieci tylko ja. Może kiedyś razem z mężem wybierzemy się z laseczkami na takie wakacje sami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już planuję dla mojego Bąbla jakąś kolonie jak będzie w wieku szkolnym:D A jak śpiewał klasyk: 'Gdy nie ma w domu dzieci, to jesteśmy...':D:D:D:D

      Usuń
  11. piękne miejsca...my też już po mału zbieramy się na wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja do Chorwacji nie dojechałam jeszcze ale może za rok, mój M. był kilka razy i ciągle mi robi ochotę na wyjazd :) Dzieci do dziadków a rodzice w podróż regeneracyjną hehe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Bez dzieci to nawet jakaś śląska hałda pewnie by Was zregenerowała:D A tak serio to ja sobie nie wyobrażam wyjechać bez mojego Bąbelka:) No nie da rady i już:)

      Usuń