Weekendowy reset w Kazimierzu

By wtorek, czerwca 02, 2015

Właściwie należałoby powiedzieć długoweekendowy, bo aż czterodniowy i nie w Kazimierzu, ale z bazą w tymże miejscu i wycieczkami do Puław, Nałęczowa, Lublina i Sandomierza. Kto nas zna ten wie, że za długo nie usiedzimy w jednym miejscu. W piątkowy poranek spakowałam bambetle i ruszyłam z moimi chłopakami na długo wyczekiwane mini-wakacje. I szkoda, że tylko mini:)


Marzyło nam się zobaczyć te okolice już od dawna, ale zawsze wybieraliśmy miejsca mniej ‘emeryckie’:) Bo Kazimierz taki jest – urokliwy, spokojny, trochę romantyczny. Raj dla zakochanych:) Tych młodszych tutaj nie uświadczysz, tych 50+ jak najbardziej. A dla kontrastu i równowagi w przyrodzie, obok ‘staruszków’ trzymających się za ręce, takie rodziny jak my. Kazimierski rynek w weekend wypełniają wózki dziecięce z mniej lub bardziej rozbrykanymi maluchami. Tymi poniżej metra wzrostu.

Było pięknie, było wesoło, chwilami nawet romantycznie:) Hektolitry kawy wypitej na rynku pobudziły nas do zwiedzania okolicy. A. niezwykle grzeczny jak na siebie, przesypiał jazdę samochodem, by dzielnie obserwować na spacerach pola, lasy i miasteczka. Pozwolił zjeść obiad w porządnej knajpie, wypić latte a popołudniu dokończyć piwo. W tym czasie zajęty był przecież swoim światem - łapaniem mrówki między deskami podłogowymi i wspinaniem się na nogę ogrodowego parasolu. Jedynie powrotna podróż do Krakowa dała mu się nieco we znaki. Upał i popołudniowy poniedziałkowy korek w Krakowie przyczyniły się do kilku łez, ale przesiadka mamy na tylną kanapę rozwiązała sytuację.

Potrzebowaliśmy tych kilku dni tylko dla siebie, z dala od pracy, prania, sprzątania, gotowania. Od kserowania projektów, dowożenia papierków. I jest to dość specyficzne, bo odkąd pamiętam, każde moje wakacje z K. kończą się podobnie – wracamy niewyspani, zmęczeni, obolali i z odciskami na stopach. A jednak jakimś cudem wypoczęci:) O tu na górze. W głowie:)



Wypoczęci, szczęśliwi i opaleni Adam&Mama

Zobacz również

32 komentarze

  1. Kurcze marzy mi sie wycieczka do Kazimierza i Sandomierza. Mam nadzieję, że w końcu kiedyś się wybierzemy skoro polecasz :)
    Fajnie, że wypad Wam się udał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udał się bardzo, a pogoda - na medal! Polecam gorąco, zwłaszcza z dzieckiem, bo mnóstwo miejsca do spacerowania, w Kazimierzu ogromny plac zabaw, fajne miejsca do spędzania czasu. Myślę, że w sezonie jest pewnie jeszcze więcej atrakcji:)

      Usuń
  2. Wprowadziłaś taki wakacyjny nastrój. Zamarzyłam o wyjezdzie, choćby na kilka dni. Fajna z Was rodzinka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie u nas tylko kilka dni wchodziło w grę, dlatego tym bardziej się cieszę, że się udało wyskoczyć:)

      Usuń
  3. Pamiętam te budowle z czasów wycieczek szkolnych, tak dawno nie byłam w Kazimierzu. Piękne miasto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jakoś szkoła nigdy nie wywoziła w te strony:) Dlatego dobrze, że wreszcie pojechaliśmy, bo aż wstyd by było nie znać Kazimierza, Sandomierza i okolic:) A z maluchem tym fajniej się zwiedzało:) Zwłaszcza, że nasz Bąbel wstaje baaaardzo wcześnie, więc czasu było sporo:)

      Usuń
  4. Bardzo lubię Kazimierz, gdy synek był malutki, odkryliśmy to miasteczko (i cudne okolice) na nowo (co nie sądziłam, że będzie możliwe, jako, że jestem z Lublina)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz - my odkryliśmy dopiero pierwszy raz, ale będziemy wracać:)

      Usuń
  5. Jak Wam się Gucie sprawdzają? ;)
    W Kazimierzu byłam raz i się zakochałam w tym miejscu <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Gucie pierwsza klasa:) Nasz smyk jeszcze samodzielnie nie chodzi, ale spędza bardzo dużo czasu na własnych nogach, gdy jesteśmy na zewnątrz. Przy tym dużo raczkuje, wierci się, kręci... a Gucie w ogóle nie krępują mu ruchów. Przy tym miłą niespodzianką jest dla mnie to, że teraz, gdy zrobiło się u nas upalnie, stopy Adasia po ściągnięciu butów nie są ani trochę spocone. Dla mnie to był strzał w dziesiątkę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widać po zdjęciach, że wyprawa udana. Ja kocham zwiedzać i podróżować a od niedawna uzmysłowiłam sobie, że dziecko w niczym nie przeszkadza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się:) Co więcej, gdy jesteśmy z Adasiem na wakacjach pobudka standardowo o 6 rano, więc czasu na zwiedzanie więcej niż we dwoje:)

      Usuń
  8. Cudo :-) A Wy jacy wspaniali - uśmiechnięci i zadowoleni :-) Nieważne że wakacje tylko mini, ważne, że w ogóle :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Musieliśmy gdzieś wyjechać i odsapnąć na moment. 4 dni a czuję się wypoczęta jak po 3 tygodniach:)

      Usuń
  9. Kocham Kazimierz - muszę tam kiedyś zabrać M. i Jaśminę ;). Cudną mieliście wycieczkę, lubię takie aktywne familijne wypady :))).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tylko aktywnie:) Nigdy w życiu jeszcze nie miałam wakacji, na których bym leżała do góry brzuchem. Nawet nie wiem jak to jest:D I... chyba nie chcę wiedzieć:)

      Usuń
  10. Ooo, od dawna mi się marzy wizyta w Kazimierzu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. W Kazimierzu byłam w czasach szkolnych.. oj chętnie bym się tam teraz wybrała ponownie

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie że macie możliwość na podróże. Nie ważne czy małe czy duże :-)
    Fantastycznie spędzony czas z rodziną niczego nie zastąpi.
    My mieliśmy w planach w weekend gdzieś wyskoczyć lecz choroba nas dopadła i pokrzyżowała plany :-\

    Zdjęcia piękne!
    Uwielbiam Nałęczów i Sandomierz...mają swój klimat :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Pokochaliśmy ten klimat i z pewnością będziemy go chcieli poczuć jeszcze nie raz:) Z chorobą nie wygrasz... Wakacje nie zając - nie uciekną a wyleczyć się trzeba:) Zdrówka dla was!

      Usuń
  13. Ach! Byliśmy ostatnio w Kazimierzu. Niestety tylko na jeden dzień, ale można wrócić z całym plecakiem wrażeń. Widzę, że Wam też się to udało!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam oczywiście, a jakże! Nasz plecak pełny, chyba podobnie do Waszego:)

      Usuń
  14. Byłam w Kazimierzu 15 lat temu piękne miasto.
    Ps. Śliczne te Wasze zdjecia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe jak zmienił się przez ten czas:) Masz rację - piękne miasteczko i ma w sobie mnóstwo uroku:)

      Usuń
  15. Słyszałam jedynie, ze tamte tereny Polski są niesamowicie urokliwe, ale nigdy jeszcze nie miałam okazji pobyc tam dłużej. Może po wakacjach uda nam się pojechac na jakis weekend...

    OdpowiedzUsuń
  16. Już któryś raz widzę na blogu zdjęcia z Kazimierza i zazdroszczę . Może kiedyś uda i Nam dotrzeć w te piękne miejsce .. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Słoneczna pogoda, piękne okoliczności i fajna zabawa. Super miniwakacje :) U niestety wirus zagościł w domu i zamknął go na cały weekend. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam Kazimierz, Franek jeszcze tam nie był, ale na pewno to nadrobimy, bo to nasze ukochane okolice, często tam wracamy.

    OdpowiedzUsuń
  19. Też marzę o takiej wycieczce. Do Kazimierza mam ok 60 km ale ostatnio córka (7,5 miesiąca) buntuje się w aucie. Może jakieś pomysły jak to zmienić?
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń