Szczęśliwa trzynastka:)

By środa, lipca 08, 2015

Szalony był ten trzynasty miesiąc w życiu naszego Bąbla. Kapryśna pogoda, saharyjskie upały, pierwsze przyjęcie urodzinowe, weekendowe pikniki na trawie u dziadków i długie spacery po okolicznych parkach. Tyle się dzieje że i na blogu nas jakby mniej. Dzisiejszy wpis powinien w zasadzie ukazać się jutro, ale jutro czeka nas 6-godzinna podróż samochodem, która – coś tak czuje – pewnie przedłuży się do 9-godzinnej:) Nie spodziewam się jednak jakiegoś gigantycznego skoku rozwojowego w następnej dobie, zatem dziś przynoszę porcję najświeższych informacji o kolejnym miesiącu mojego synka:)


1. Pierwsza impreza Adasia. Udała się wyśmienicie. No dobra, przynajmniej moim zdaniem:) Nie było ciast własnego wypieku, nie było tłumu dzieci, nie było też motywu przewodniego imprezy ani kolorowych girland i czapeczek dla gości. Tragiczne faux pas! Nie miałam ochoty spędzać całego dnia w kuchni, a z resztą w domu nie mam nawet piekarnika a lodówka wysokości 80 cm nie pomieści za wiele rzeczy:) Był więc kupny tort z Zygzakiem Mcqueenem, malinowe muffiny z Lidla, truskawkowe babeczki z cukierni i 2 sałatki robione przeze mnie na prędce. Baloniki nadmuchaliśmy specjalnie dla Adasia - miał frajdę z biegania za nimi (raczkowania to jest:)) przez cały tydzień. Najważniejsze, że cała 9-osobowa rodzina Adasia świętowała jego urodziny razem – w kosmicznym upale w kosmicznie małej kawalerce przy otwartych drzwiach na klatkę schodową:) Majstersztyk:) 

2. Kradzież wózka. O tym pisałam już Wam w zeszłym tygodniu o tutaj. Cóż więcej mogę dodać? Sprawa jest niewyjaśniona, pewnie wiele się w tym temacie nie zmieni. Pogodziłam się, że A. własności nie odzyska. Dzięki temu odkrywam nowe możliwości mojego Armadillo, o którym tu – klik! I jestem szczerze zdumiona – całkiem niezła z niego ‘terenówka’:P

3. Szczepienia. Kolejne szczepienia odhaczone – tym razem na MMR oraz ospę wietrzną. Poza większą niż zwykle sennością (no dobra, czy 2 godziny snu w dzień to jakaś większa senność dla dziecka?:)) i rozdrażnieniem (a może to upały?) nie zaobserwowałam niepokojących objawów. Przy okazji dokonaliśmy przeglądu technicznego naszego malucha. Trochę statystyki:

Waga: 10,9 kg
Wzrost: 78-80 cm – No nie chciał się zmierzyć! A to się garbił a to stawał na palcach… Mniej więcej tyle wyszło i tego się trzymamy:)
Ubranka: 86-92 – W zależności od rozmiarówki
Rozmiar buta: 21
Ilość zębów: 4 – Tak! Po 3 miesiącach są upragnione górne jedynki:)

4. Postępy w BLW. O naszych refleksjach po kilku miesiącach z BLW pisałam już w tym poście: klik! Po kolejnych dniach obserwacji zauważam, że Adasiowi idzie coraz lepiej. Nie zawsze ma humor i nie zawsze chce próbować nowych potraw, ale z dumą stwierdzam, że zapałał miłością do malin, borówek, nektarynek, bobu, a nawet przeprosił się z dawno zapomnianym łososiem. O dziwo, zapatrzony w weekend na całą jedzącą przy wspólnym stole rodzinę w komplecie 6 dorosłych osób, otwierał dziubka i domagał się karmienia zupą pomidorową w sobotę i rosołem w niedzielę. I zrozum tu człowieku mojego anty-łyżeczkowego potworka:)

5. Samodzielna zabawa. Mój Bąbelek przechodzi samego siebie i chociaż zdarza mu się codziennie jęczeć i wisieć na nogawce moich spodni, to potrafi (zwłaszcza rano, po śniadaniu) bawić się całkowicie SAM(!) dobrą godzinę! Jego ulubione zabawki to… pudełeczka:) Małe, duże, z pokrywką, bez – nie ważne! Siedzi sobie cichutko i przekłada zabawki, klocki, misie, pieluszki z jednego do drugiego. Wyciąga, układa 3-elementową wieżyczkę i znowu wrzuca do pudełka. A ja zamiast wykorzystać czas i zająć się czymś konstruktywnym to siedzę cicho i patrzę na niego, bo strasznie mnie rozczula ta jego skupiona minka:)

6. Brawo! Nie da się ukryć – złapał niezłą fazę na robienie ‘brawo’ i ‘papa’. Niesiony wczorajszym popołudniem na rękach mamy lub taty przez całą długość Galerii Krakowskiej zdążył pomachać do wszystkich sprzedawców, klientów i ochroniarzy. Na pozdrowienia i oklaski mojego syna załapał się też manekin w Zarze i szklany sufit w strefie restauracyjnej:)


No jak nie kochać tego mojego gagatka?:) Nie da się! Z niecierpliwością czekam już na miesiąc numer 14:)


Mama Pana Adama:)

Zobacz również

22 komentarze

  1. Ty weź mi o tym wózku nie przypominaj bo się we mnie gotuje! Trzeba mieć tupet ;/

    Pozdrowionka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój K. mówi że jak tak dalej pójdzie to będę znana w blogosferze jako 'ta od skradzionego wózka':D

      Usuń
  2. jaki on śliczny, muszę pokazać Jasi ;))). machanie wszystkim wkoło jest rozbrajajace. U nas rytuał zaczyna się kiedy jesteśmy na balkonie. Jasia macha w lewo i prawo niczym królowa poddanym ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz a mój Adaś niczym książe Wiliam:D A ja nie wiem czy się cieszyć czy zapaść ze wstydu pod ziemię:D

      Usuń
  3. jaki on śliczny, muszę pokazać Jasi ;))). machanie wszystkim wkoło jest rozbrajajace. U nas rytuał zaczyna się kiedy jesteśmy na balkonie. Jasia macha w lewo i prawo niczym królowa poddanym ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. My właśnie próbujemy nauczyć Nadii robić papa i bić brawo. I jak na razie tylko patrzy i się śmieje. :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czegoś trzeba zacząć:P A śmiech to zdrowie:D

      Usuń
  5. świetne postępy !
    Donko do dziś uwielbia przekładać i układać pudełka ... ostatnio wystarczała mu moja ładowarka - kabel usb wkładał do części wtyczkowej( oczywiście bez kontaktu i prądu ) dziecko znika na długo długo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, kable! U nas kable są na tapecie odkąd tylko A. zaczął pełzać po domu:) To najlepsza zabawka ever:) Do tego jeszcze paczka makaronu i kaszy jaglanej i można rozpoczynać koncert orkiestry symfonicznej:)

      Usuń
  6. Z reguły Mamuśki piszą o smutku z upływającego czasu, a Ty się czternastki doczekać nie możesz?!;)
    Widzę, że mamy podobne warunki lokalowe - często zastanawiam się jak my tu damy radę z małym szkrabem, bo jeszcze z półtora roku do przeprowadzki... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też się smucę, nie mówię że nie... Szkoda mi że mój Bąbelek nie będzie już nigdy taki malutki:) Z drugiej strony już nie mogę się doczekać jak będę widzieć kolejne jego osiągnięcia:) Sama zobaczysz lada chwila jak to jest:D A co do warunków lokalowych to cóż... łatwo nie jest:D Najbardziej mnie wkurza ta mała lodówka, bo chciałabym móc zamrozić coś co ugotowałam, żeby było chociaż na kilka dni a tu dupa:D No i nie mogę zrobić moich ukochanych naleśników z warzywami zapiekanych w piekarniku, bo... nie ma piekarnika:D

      Usuń
    2. Masz gdzieś wpis z przepisem na takie naleśniki? Fajny pomysł na przemycenie warzyw dzieciom. Ja dziś zadebiutowałam kotlecikami z kalafiora i marchewki. No zajadali się pięknie, choć za kalafiorem wcale nie przepadają ;) ale odpowiednio spreparowane i przyprawione, myślę, że zjedli by wszystko :)

      Usuń
  7. Jaki słodziak z niego :*
    U nas również brawo i brawo. A ile przy tym śmiechu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki słodziak jak i Twój:P Tylko nieco młodszy:) Mnie najbardziej rozbraja jak sam sobie bije brawo:) No boskie to jest:)

      Usuń
  8. Pamietam kiedy pierwszy raz Gabryś zrobił brawo i pomachał mi na pozeganianie. Niezapomniane chwile :) a po opisie mieszkania wnioskuję, że mamy podobne warunki mieszkaniowe i identyczną lodówkę. Gdzie trzymacie wszystkie rzeczy kiedy temperatura sięga 35 stopni? :D

    OdpowiedzUsuń
  9. :) Prawdziwy mały chłopiec. U nas wszystko podobnie...w końcu podobny wiek... Ale ta łyżka, która stała się jakoś mniej lubiana zapadła mi w pamięć szczególnie, bo Pola ma to samo. Dzisiaj nawet zupę dawałam Jej widelcem ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Rośnie jak na drożdżach :D

    ps. mój mąż ma taką samą koszulę :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniałego masz smyka! I podobny do Helenki pod kątem wagi i wzrostu :) My lada moment kończymy czternastkę :) Wszystkiego dobrego! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na ostatnim zdjęciu wyszedł ekstra ;) Oj tyle problemów ma na głowie ;)

    U nas faza brawo już powoli zanika ale pamiętam, że jak Filip podłapał to robił cały czas aż do znudzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Trzynastka musi być pasjonująca...wiele się dzieje, a pewnie będzie jeszcze więcej. Tylko oby nie kosztem bloga ;) Proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Słodziak z niego straszny. Brawo i papa u ans nie zmienie od kilku miesięcy rządzi ;). Śmiesznie jeest gdy ktoś mnie zatrzymuje gdzieś gdy już wychodzimy wtedy Franek kulturalnie odczekuje minutę i zaczyna machać dając do zrozumienia, że czas iść ;)

    OdpowiedzUsuń