Budapeszt z dzieckiem

By środa, lipca 22, 2015

Każdy wyjazdowy weekend poza domem, każde nasze wakacje, każda podróż dłuższa niż 1,5 godziny zawsze przyprawiają mnie o refleksje pt. ‘Czy warto ciągnąć ze sobą dziecko?’ Gdy wszystko idzie nam jak z płatka to oczywiście pękam z dumy..:) Że mój 13-miesięczny syn już podróżuje, poszerza horyzonty a ja z pewnością przyczyniam się do tego, że jego umysł będzie szeroko otwarty na nowych ludzi, nowe miejsca, inne kultury i w ogóle na cały świat. Gdy jednak za bardzo nadwyrężę jego cierpliwość, wtedy pojawiają się u mnie wątpliwości, czy słusznie wozimy się po świecie już teraz, gdy Bąbel jeszcze nawet z pieluch nie wyrósł. Po wyprawie do Budapesztu wiem, że było warto, ale wymagało to nieco większej niż zwykle organizacji i dostosowania się całej naszej szóstki do tego najmłodszego, siódmego uczestnika węgierskiej wyprawy. Jak zorganizować sobie krótkie wakacje w Budapeszcie z maluchem? I czy warto wybrać się tam z nieco starszym dzieckiem? Mama Pana Adama zaprasza Was dzisiaj na swój krótki subiektywny poradnik:)

Budapeszt z niemowlakiem

Dojazd
Stolica Węgier znajduje się jedyne 300 km od przejścia granicznego w Chyżnem na Podhalu. Z Krakowa do Budapesztu najłatwiej dojechać jest po prostu samochodem – to około 6 godzin drogi liczonej bez postojów. Jak logistycznie zaplanować podróż 13-miesięcznego dziecka na takim dystansie? Wczesny wyjazd to był nasz klucz do sukcesu. Pobudka o 4.30 (A. wstał po 15 minutach budzenia... A jak nie wyjeżdżamy na wakacje to wstaje wyspany jak skowronek o 5 rano:)), O 6.30 zbiórka z całą resztą na ‘pierwszym Orlenie’ na Zakopiance. Po dotankowaniu do pełna naszych samochodów ruszamy w drogę a Adaś zasypia. Tak zdołaliśmy dojechać do słowackiego Rużemberku, gdzie po 2-godzinnej przerwie na ‘wybieganie’ wyspanego Adasia mogliśmy jechać dalej. Na samym południu Słowacji, pół godziny od węgierskiej granicy przerwa numer dwa – tym razem około 1,5-godzinna. A. większą część drogi przejeżdża śpiąc po aktywnych dla niego postojach lub bawiąc się zapakowanymi na wszelki wypadek zabawkami. Oczywiście siedząc w foteliku. Oczywiście w foteliku RWF (klik!). Kilkanaście minut po 16 meldujemy się w naszym hotelu. Cała siódemka w wyśmienitych humorach:)

Wegry z niemowlakiem
Węgry atrakcje dla dzieci

Hotel
Wakacje z rocznym dzieckiem mają ten plus, że taki maluch jak nasz swojego łóżka nie potrzebuje, a my możemy w ten sposób na hotelu nieco zaoszczędzić. Płacimy po prostu wciąż za 2 osoby:) Za rok czy za dwa ‘policzą’ już naszego Bąbla za osobę dorosłą lub w porywach taką, której należy się 50% zniżki za dobę hotelową. Jak rezerwować hotele w Budapeszcie? My tradycyjnie skorzystaliśmy z serwisu Booking.com, sprawdzonego już podczas naszych wcześniejszych wakacji. Wybraliśmy nieduży hostel po stronie Pesztu. To czym się kierowaliśmy przy podjęciu decyzji to bliskość metra, parking dla 3 samochodów, dostępny aneks kuchenny i cena nie przekraczająca 60-70 zł za ‘osobonoc’:) Jeśli jednak spróbujecie zarezerwować nocleg na kilka dni przed datą przyjazdu możecie znaleźć świetne okazje ‘last minute’ za połowę tej kwoty. Jeśli jedziecie w standardowym składzie 2 dorosłych plus dzieci tym łatwiej będzie znaleźć Wam tani hotel blisko centrum. W cenę naszego noclegu wliczono śniadanie, co bardzo ułatwiało sprawę turystom wracającym o godz. 22 do pokojów, którzy nie mieli głowy i sił do biegania po bułki na następny poranek:) W hostelowej restauracji dostępne były krzesełka do karmienia, ale nasz synek nie skorzystał:) Dlaczego?

Wyżywienie
Tym tematem stresowałam się najmniej. Dziecko na BLW ma wybór – chce to zje, nie chce to nie. I tak też było. W podróży zawsze mam przy sobie jakieś owocowe musy w tubkach na czarną godzinę, a gdy chcemy zjeść obiad całą rodziną, a Adaś nie jest nim zainteresowany i zaczyna ostro marudzić to w pogotowiu zawsze znajdzie się kilka paluszków Juniorków - 15 minut z grzecznym dzieckiem w restauracji warte jest nawet takiego przekupstwa:) Jeśli Adaś chciał czegoś próbować z naszego talerza to próbował, jeśli jednak nie (a tak zdarza się za każdym razem, gdy robi się upalnie, a mieliśmy to szczęście, że Budapeszt przywitał nas pięknym, upalnym latem:)) to nasz syn wybiera butlę z mlekiem. Ja to akceptuję:) Więcej langosza i zupy gulaszowej zostało dla mnie, a na A. jakoś specjalnie źle to chyba nie wpłynęło, bo wczoraj zajadał się rosołem z makaronem, jogurtem z owocami, nektarynką i borówkami zerwanymi prosto z krzaczka, jajecznicą i swoją kaszką z suszoną śliwką i przemyconym przez mamę amarantusem:) Kto by się przejmował schematami:D Jeśli jednak zależy wam na specjalnych opcjach wyżywienia dla dzieci to niemalże każda restauracja jaką odwiedziliśmy oferowała menu dla najmłodszych.

Balaton z niemowlęciem
Wakacje z dzieckiem

Komunikacja
Budapeszt jest miastem świetnie skomunikowanym. Bez problemu dostaniecie się wszędzie, gdzie Wam się wymarzy zarówno metrem jak i autobusem, trolejbusem, tramwajem i koleją podmiejską. Jeśli tak jak my planujecie dużo zwiedzać polecam zakupić bilet ‘turystyczny’ ważny przez 72 godziny na wszystkie środki transportu. Koszt biletu to około 55 zł a nabyć można go m.in. w automatach biletowych przy wejściach na stacje metra.

Udogodnienia dla rodziców z dziećmi 
Co ja się tu będę rozpisywać. Takich udogodnień po prostu nie ma. Stolica Węgier poza nielicznymi przypadkami nie jest w ogóle przystosowana do potrzeb rodziców z małymi dziećmi czy o zgrozo do potrzeb osób niepełnosprawnych. Jeśli wybieracie się do Budapesztu w wariancie 2+2 a przynajmniej jedno z waszych dzieci jest w wieku wózkowym to zabranie wózka do metra serdecznie wam odradzam. Metro w Budapeszcie jest najstarszym w kontynentalnej części Europy, więc o windach można zapomnieć. Nie wszystkie stacje posiadają też ruchome schody, co stanowić może spory problem zwłaszcza przy ciężkim wózku. Nasz lekki składany Armadillo (klik!) sprawdził się idealnie, bo łatwo go podnieść, jest też stosunkowo wąski i prosty w złożeniu, niemniej jednak nasz numer jeden w metrze to Tula. Nosidło lub chusta są nie tylko wygodniejszym rozwiązaniem, ale też bezpieczniejszym. Sytuacja wygląda zresztą podobnie nie tylko w metrze, ale w większości przejść podziemnych w centrum miasta.

Gdzie na wakacje z niemowlęciem
Tula nosidło wakacje

Atrakcje dla roczniaka 
Nie oszukujmy się – z 13-miesięcznego dziecka turysty nie zrobimy. Dla Adasia największą frajdą była z pewnością nieograniczona możliwość podróżowania w Tuli, przytulania do wszystkich członków rodziny oraz niekończące się spacery z Babcią i Dziadziem za rączki (tak, tak, nowa umiejętność mojego Bąbla). Adaś z pewnością jeszcze raz chętnie przystanąłby na oglądanie wody tryskającej z grającej fontanny na Wyspie Małgorzaty oraz odwiedziny u zwierzątek w mini-zoo znajdującego się w tym samym miejscu. Rozczulające było to, jak  wyciągał rączki do kur i kaczek domagając się oglądania następnych i następnych:) Wyspa Małgorzaty będąca najbardziej zielonym miejscem po środku Dunaju powinna przypaść nie tylko waszym dzieciom do gustu, ale także wam. Tu możecie odpocząć całą rodziną, zjeść pyszny obiad w przyparkowych budkach z jedzeniem, wypocząć w cieniu drzew Japońskiego Ogrodu i wsłuchać się w śpiew ptaków przy okazji zwiedzania ruin średniowiecznych kościołów.


Atrakcje dla starszaka 
Jeśli wasza pociecha jest starsza od mojego synka o co najmniej kilka miesięcy to z czystym sumieniem mogę polecić wam dłuższą wizytę w Lasku Miejskim znajdującym się tuż za Placem Bohaterów. Dojechać możecie tutaj najstarszą w Budapeszcie linią metra M1. Lasek Miejski, który stanowi swoiste zielone płuca miasta oferuje moc atrakcji dla dzieciaków - Łaźnie Széchenyi z kąpieliskiem, Wielki Cyrk czy Zoo. Nie zapomnijcie o zabraniu dzieci na rejs statkiem po Dunaju – to wspaniała perspektywa do zwiedzenia Pesztu i Budy jednocześnie. Tę drugą część miasta warto odwiedzić chociażby z racji możliwości wyjazdu na górę zabytkowym funikularem czyli kolejką szynową. A gdy zawitacie już na starą część miasta w Budzie a w waszym domowym ‘inwentarzu’ posiadacie przynajmniej kilkulatka oprócz standardowego spaceru między pałacami, zamkami i kościołami wybierzcie się do podziemnego labiryntu, którego korytarze wiją się we wnętrzu Góry Zamkowej. Pamiętajcie jednak, że trasa ta to już 10-cio kilometrowy spacer, więc maluch musi dysponować odpowiednio długimi nóżkami:D

Atrakcje dla wyrośniętych dzieci:) 
Jeśli wśród waszej domowej gromadki znajdzie się jakiś pasjonat motoryzacji, koniecznie zajrzyjcie na Hungaroring, czyli tor Formuły 1, na którym regularnie rozgrywają się zawody najszybszych kierowców świata. Inicjatywę odbycia takiej wycieczki z pewnością docenią także wasi… mężowie:) Mój takiej okazji nie miał z racji jednak dość ograniczonego czasu. 3 dni w Budapeszcie to zdecydowanie za mało, by móc uraczyć się wszystkimi atrakcjami miasta. Nawet jeśli spędzicie tam tydzień – obiecuję wam, że nudzić się nie będziecie.

Lato w Budapeszcie
Pamiętajcie, że stolica Węgier w okresie wakacyjnym potrafi być bardzo upalnym miejscem. Temperatura bywa wyższa niż w Polsce więc bez kremu z filtrem i nakrycia głowy ani rusz. My staraliśmy się, by największy skwar spędzać w raczej zacienionych miejscach, a jeśli się nie dało to w południe odpoczywaliśmy gdzieś przy pysznej lemoniadzie. Adaś zawsze osłonięty od promieni słonecznych i nasmarowany od stóp po uszy dobrym kremem z SPF 50. Nie zapomnijcie też o zapasie wody - nie tylko dla dziecka, ale także dla siebie! Niosąc Bąbla w Tuli oboje moglibyśmy startować w wyborach Miss i Mistera mokrych podkoszulków:)

Czy warto?
Podróżować zawsze warto:) Pytanie tylko dokąd, w jakim terminie, z kim i po co. Jestem święcie przekonana, że wakacje z dzieckiem nie muszą być udręką ani dla was, ani dla malucha. Kompromis i dobra organizacja wyjazdu to podstawa. Ale czy my - mamy - codziennie w naszym domu nie jesteśmy mistrzyniami planowania i negocjacji?:) Pakujmy więc walizki i w drogę:)


Powakacyjna Mama Pana Adama:)
P.S. No dobra, marzy mi się jeszcze jakiś weekend wakacyjny gdzieś w Polsce:) jak jakimś cudem urlop mojego K. rozciągnie się o kilka dni - dam znać:D

Zobacz również

26 komentarze

  1. Odkrywajcie świat i bawcie się dobrze :) Nie ma nic lepszego niż wspólne poznawanie NOWEGO :)

    PS. Mamy taką samą bluzę na zameczku w paseczki i z uszkami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi bliska Wasza filozofia podróżowania z dzieckiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jest właśnie bliska taka filozofia... braku filozofii:D Liczy się spontan, radość i rodzina:)

      Usuń
  3. Oj widzę, że to piękne miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale pięknie :) Super relacja, niestety z dwójką maluchów nie mamy się na razie tam po co wybierać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myślę, że jest właśnie przeciwnie:) To super miejsce dla dzieciaków - oczywiście pod pewnymi warunkami:) A jeśli dodać do tego gorące żródła gdzieś na Węgrzech - jeśli ktoś lubi taki 'stacjonarny' wypoczynek? Recepta na udane wakacje z dziećmi gotowa:)

      Usuń
  5. Świetnie, że tak szczegółowo to opisałaś. :D. (W każdym komentarzu mam ochotę napisać coś o wózku :D - próbuję się powstrzymać. My najpewniej podróżowalibyśmy w nocy. Teraz tak robimy jadąc 5-6 godzin do moich Rodziców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie wiem, że to bardzo popularne, żeby podróżować z dzieckim nocą i żałuję trochę też, że nasz Bąbel nie bardzo tak chce i się buntuje. Może dlatego, że w nocy śpi jak partyzant i musi się rozwalić na pół łóżka:D Gdy próbowaliśmy jechać raz w nocy to wiercił się w foteliku i prostestował, nawet przez sen... Pozostaje podróżować w dzień, ale na szczęście dobrze to znosi i system 2 godziny jazdy - 1,5 godziny przerwy sprawdza się idealnie:)

      A wózek - cieszę się, że ma w Tobie taką wierną fankę:D:D Ja też kocham go miłością bezgraniczną:D:D

      Usuń
  6. Właśnie zaczęliśmy kombinować z mężem jakby tu w przyszłym roku wyskoczyć do Budapesztu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak ma być:D Budapeszt wart jest takiego 'wyskoku':D Trzymam kciuki, żeby się Wam udało:)

      Usuń
  7. Rewelacyjna recenzja, opisałaś doskonale :)
    Cudowne miejsce

    OdpowiedzUsuń
  8. Przypomniała mi się taka sytuacja: moje 4 letnie dziecko pojechało z grupa przedszkolną do muzeum. Na pytanie jak było opowiedziała z zaaferowaniem o wielkim pająku, który był w autobusie. Oczywiście o muzeum ani słowa :-)
    zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ważne!:) Liczy się, żeby złapała bakcyla do podróży:D

      Usuń
  9. Może kiedyś i my się tam udamy :)
    w te wakacje polskie morze-nasze pierwsze wspólne wakacje we 4.:)
    Już się boję :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We czworo to już wyzwanie:D Ale jestem przekonana, że będzie super:) Zdajcie oczywiście relacje:)

      Usuń
  10. Budapeszt, chętnie kiedyś odwiedzę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piekne zdjecia.
    Moja córcia za długimi podróżami samochodem niestety nie przepada. Mam nadzieje, że z wiekiem to się zmieni.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój syn przyzwyczajony jest do podróży od samych narodzin, więc może dlatego nie prostestuje, chociaż niestety nie zawsze też się udaje dojechać szybko i sprawnie. Najważniejsze to poznać chyba zachowania swojego dziecka i wpasować się w jego codzienny rytm zachowań.

      Usuń
  12. piękna zdjęcia i przede wszystkim piękne wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super wycieczka :) Świetny wpis. Moją uwagę zwróciło to, że nosisz Pana Adama na plecach. My już rzadko nosimy Polę, a kiedy nie jest zbyt zmęczona, to nawet nie chce być nosidle. Ale tak sobie myślę, że noszona na plecach widziałaby dużo więcej.... muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A. już bardzo rzadko noszony jest z przodu, jedynie tata tak go nosi - na jego plecach jest mu niezbyt wygodnie, bo niewiele widzi. Mi z kolei jest lepiej nosić go na plecach, bo już swoje waży:) No i wszystko widzi a nie musi odwracać się do tyłu:) Spróbujcie, bo u nas działa rewelacyjnie:) Ale mam to szczęście, że Adaś wciąż to lubi:)

      Usuń
  14. Cudowna wycieczka. Właśnie kilka dni temu rozmawiałam z mężem o tym, że za rok chcemy pojechać na wycieczkę na Węgry. Mamy trochę dalej bo z dolnego śląska ale chcemy zobaczyć tamte piękne okolice. Nie kręcą nas jakieś Egipty czy Tunezje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas podobnie! Nie interesują nas turystyczne spędy i wycieczki zorganizowane:) Wolimy mieć swój plan wakacji i pójść tam, gdzie turystów nie ma, zobaczyć nie tylko turystyczne atrakcje, ale też miejsca znane tylko tubylcom:) Czy to nie jest dużo fajniejsze?:D

      Usuń
  15. Jak się chce to z dzieckiem można pokonywać setki tysięcy kilometrów :)
    Z Adama rośnie mały podróżnik!

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej :) wczoraj opublikowałam swoją relację z wyjazdu do Budapesztu z maluchem, a dziś znalazłam Twoją :) Jeśli masz ochotę zobaczyć, jak nam było zimą z 16-to miesięczniakiem - zapraszam do mnie- http://mamalodz.blogspot.com/2016/01/podroze-z-niemowlakiem-budapeszt-zima.html
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń