Just breathe!

By poniedziałek, lipca 27, 2015

Rok bez gór to rok... Stracony! Zwłaszcza, gdy ma się na punkcie górskich wspinaczek niezłego hopla a widok ośnieżonych Tatr przyprawia o dreszcze:) Tatroholizm nadający się na długą terapię. Indywidualną, albo lepiej - grupową, bo przecież niemalże rodzinną. No bo umówmy się, że nie każdy ma takie szczęście, by codziennie z okien balkonu podziwiać takie widoki, jak Martyna z małą Basią:) Nie każdemu przecież Góral z Podhala pisany, chociaż przyznacie sami, że z góralską tradycją dziewczynom bardzo do twarzy:) (klik!). Mimo tego, że nie jestem z górami ‘spokrewniona’, ba!, nawet spowinowacona, to czuję, że w poprzednim wcieleniu z pewnością urodziłam się gdzieś właśnie tam. Bo jak inaczej wytłumaczyć, że dopiero tam oddycham pełną piersią?


To z pewnością wina rodziców:) Chociaż sami wywodzą się raczej z ‘przedgórza’ niż z gór to od zawsze gnało ich na południe. Dzieci bynajmniej im w tym nie przeszkadzały. Śmieją się sami, że mogli nam w pierwszej kolejności pokazać coś ‘niższego’, bo po Tatrach to już ciężko zaskoczyć nas czymś innym:) I chociaż kocham klimat mojej ukochanej Szczawnicy i jesiennych Pienin, rodzinne wypady na ‘chwilę’ w Gorce i ‘samotne’ wędrówki we dwoje po odkrytych przeze mnie dopiero w dorosłości Bieszczadach (dziękuję K.:*), to zawsze najchętniej wracam do Tatr. Do tej mojej tatrzańskiej wolności umysłu.

Tatry moich rodziców

Pojawienie się nowego członka rodziny mogło wywrócić świat do góry nogami, mogło pozbawić mnie imprez do białego rana, spontanicznych wypadów weekendowych na drugim końcu Polski, szwędania się po deszczowym krakowskim Kazimierzu razem z moim (jeszcze wtedy:)) chłopakiem i zajadania zapiekanek od Endziora o 1 w nocy. Nie mogło pozbawić mnie jednego – gór.

I to nie jest tak, że nic się nie zmieniło. Chwilowo moje ‘Scarpy’ zagrzebane są na najwyższej półce w szafie, bo w góry wystarczają mi nieco porządniejsze trampki. No a widoki ‘z góry’ zastąpiłam tymi z kategorii ‘na góry’. Chwilowo.

Bezdzieciata kawalerka:)
Bąbel to mój syn z krwi i kości. Mając trzy miesiące już pomykał na plecach mamy po najniższych szlakach. Mając kilkanaście pomyka już nieco wyżej. Strach pomyśleć, co będzie za kolejnych kilka. Ale spokojnie – nie mam parcia na wyjście z dzieckiem na ‘Orlą’. Moje bieganie po dwutysięcznikach idealnie wpisywało się w styl życia singla czy nawet zwykłej pary. Plecak pakowało się starannie, ale zawsze w czasie krótszym niż 2 minuty. Teraz zapakowanie całej ‘okołodziecięcej’ torby zajmuje dobrych 15. Nie wspominam już o tym, że jeden plecak dla A. to zdecydowanie za mało. No i nie oszukujmy się – góry to zawsze jest jakieś ryzyko. Ten, kto twierdzi inaczej z pewnością nie ma przed górami respektu. Albo jest zwyczajnie głupi. Czy to oznacza, że z dzieckiem się nie da? Że odkąd mamy Bąbla to już ‘kaplica’ i w góry nie wyjdziemy?


No nie. Ograniczyłam się chwilowo do lżejszych szlaków do wysokości 1500 m n.p.m. Uczę się patrzeć na Tatry z nieco nowszej perspektywy. Perspektywy rodzica, który chce uczyć swoje dziecko szacunku do natury. Szacunku i… chyba respektu właśnie. Może to po prostu kolejny element w układance? Kiedyś rodzice mnie, dzisiaj ja mojego syna?

Czy ta perspektywa z ‘dołu’ jest gorsza? Nie, jest zwyczajnie ‘inna’. Jest w niej czas i miejsce na to samo, co dawniej, z rodzicami, samotnie czy we dwoje. Jest ten niesamowity szum drzew, spierzchnięte od wiatru usta, jest pieczenie w płucach i chwila na kontakt ‘z tym na górze’. W tej najpiękniejszej świątyni świata. I ta nieodparta chęć, która zawsze towarzyszyła nam z siostrą podczas pieszych wędrówek z rodzicami – by dowiedzieć się co jest za ‘tą górą’. A potem za kolejną. I jeszcze za następną:)

Jestem przekonana, że góry zahartowały nasz charakter, że pobudziły umysły i ciała do pracy, że wzbudziły na stałe potrzebę ‘bycia’ i ‘życia’ z naturą. Szacunku dla tego co pierwotne i niezniszczone. Góry to dobre miejsce, by nauczyć tego swoją małą prywatną istotę. By pokazać jej świat od ‘podstaw’. A te najwyższe szczyty? ‘Nie zając, nie uciekną’:) Dobrze będzie je osiągnąć kiedyś jeszcze raz, tym razem z Adamem, od nowa. Perspektywa kolejnych szczytów przed sobą jest bardzo interesująca. Bo przecież zawsze warto dowiedzieć się, co jest za kolejnym pagórkiem:)

Mama Pana Adama
Z dedykacją dla Tych, którzy mi góry pokazali:*

Zobacz również

35 komentarze

  1. Czuć taki spokój o luz w tym wpisie i zdjęciach ;) ja też uwielbiam góry! ;) tam wszystko się zaczęło. mój związek z Arkiem. W tym roku planujemy pojechać na weekend, na przyszły może na dłużej.. zobaczymy jak się losy nasze, marzeniowe potoczą i czy dam radę jechać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trzymam kciuki za Wasze marzenia! Góry to magiczne miejsce i niejedna historia miała tam swój początek:)

      Usuń
  2. Pięknie :) Sama też uwielbiam góry i doskonale wiem co czujesz :) Ja też najlepiej czuję się w naszych tatrach, ale córce jeszcze ich nie pokazałam. W piatek jedziemy w Góry Stołowe, była tez już w Szklarskiej Porębie, ale samiuskich tater jeszcze nie widziała...może za rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to trzymam kciuki za udaną wyprawę w Stołowe, a za rok widzimy się w Tatrach:D Bo my też na pewno nie odpuścimy:)

      Usuń
  3. Przepiękny tekst. Dla mnie góry mają szczególne znaczenie, bo tam się wychowałam. I kocham powroty w góry, każdy spacer i powietrze, które tam pachnie inaczej :) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, tam powietrze pachnie zdecydowanie inaczej! Tam czuć świeżość życia:) I chce się rankami wstawać, niezależnie od pogody:)

      Usuń
  4. Bardzo Ci zazdroszczę. My w góry mamy bardzo daleko. Jestem z Wielkopolski i to w dodatku z pogranicza Wielkopolski, woj. Zachodniopomorskiego i Lubuskiego. Także niestety nigdy nie byłam w górach. Nie licząc wycieczki do Krakowa ale to przecież nie góry :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie musicie góry odwiedzić! Tatry są piękne i każdy niezależnie od wieku znajdzie w nich coś dla siebie! Także jeśli tylko Wam Filipek nie marudzi w samochodzie za bardzo to wsiadać i jechać:D

      Usuń
  5. Ja poznaje góry, ale z tej niższej perspektywy. Jedyny szlak jaki przeszłam to ten na Morskie Oko. A reszta nieodkryta przeze mnie, nie mam kompana do takich wypraw :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgłaszam się na ochotnika:D Morskie Oko - fajne miejsce, ale byle nie w sezonie! jak wszędzie tak i w górach unikam dzikich turystycznych tłumów. W wakacje zawsze wybieram te najmniej popularne szlaki, których nikt nie uczęszcza. A jest takich jeszcze kilka:)

      Usuń
    2. Aż trudno mi samej uwierzyć, że jeszcze nie byłam w górach... Same widoki napawają mnie magicznym spokojem... Za rok planujemy rodzinny wypad w góry!
      Świetnie wyglądacie! ;-)

      Usuń
  6. chociaż sama nie jestem fanką gór, to oglądając zdjęcia w nich robione, podziwiam Was :)

    OdpowiedzUsuń
  7. pięknie to napisałaś. My jeszcze nie byliśmy w górach z dzieckiem. Natomiast chętnie bym pooddychala tamtym powietrzem. :). Tak powoli gdzieś wędrować, bez zastanawiania się, czy D
    odhaczymy kolejny szczyt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z dzieckiem to jest fajniejsze, że nie zależnie co się robi, nie liczy się cel, ale już sama przyjemność z wykonywanej czynności. Że w ogóle można było znaleźć czas na cokolwiek, nie ważne ile będzie trwała i czy się uda skończyć:)

      Usuń
  8. A ja jednak wolę morze, choć mnie samą otaczają szkockie góry. Nigdy jakoś do gór mnie nie ciągnęło (w Polskich Beskidach byłam raz). Źle się tam czułam. Choć widoki - przepiękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie może ciągnie dużo mniej, a jeśli już to ze wględu na widoki i zachody słońca:) Przesiadywanie godzinami w wodzie czy leżenie plackiem na słońcu - to nie dla mnie.

      Usuń
    2. Leżeć plackiem też nie lubię i nigdy nie lubiłam, ale popływać bardzo lubię :):) No i to powietrze. Zbawienne dla moich płuc.

      Usuń
  9. My wlasnie wrociliy z Tatr :)
    tez patrzymy teraz na nie inaczej bo z dwuletnia Polcią ale tak tez sa piekne ;)
    Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się:) Inaczej - nie znaczy gorzej :) Pozdrawiamy także:)

      Usuń
  10. Piękne widoki :) Byłam kilka razy te miejsca są magiczne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piekne zdjecia tylko pozazdrościć tych widoków zapierajacych dech w piersiach.
    Za kilka lat sam będzie pomykał po górach. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wątpię w to akurat:) Zwłaszcza biorąc pod uwagę jego wrodzone wszędobylstwo:)

      Usuń
  12. Fajnie, że tak intensywnie podróżujecie całą rodziną :) Nie jestem zaznajomiona z górami jak Ty, ale także je uwielbiam. Lubię to powietrze, te widoki i energię, której nabieram, gdy tam jadę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak tak! O tę energię właśnie chodzi i to, że po powrocie człowiek niby jest zmęczony, a jednak taki naładowany:)

      Usuń
  13. MAm nadzieję że i my kiedyś w góry się wybierzemy :) uwielbiam :)
    piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  14. JA TEZ KOCHAM GÓRY, ZWŁASZCZA DOLINKI;) MÓJ MĄŻ ZA TO WOLI WSPINACZKI. cHCEMY POKAZAĆ TO WSZYSTKO I NASZYM SYNOM:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Awwww! Uwielbiam. Piękne zdjęcia. Mam to samo z górami, chociaż mocno jestem z nimi jednak spokrewniona. Właśnie w przyszłym tygodniu planuję pierwszą górską wycieczkę z dzieckiem. Tatry oczywiście. Pewnie również z nieco innej, niższej perspektywy, ale tak cholernie nie mogę się już doczekać :) Mam nadzieję, że damy radę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dacie radę:) W Tatrach tak jest, że nawet jak brakuje już siły to widoki, powietrze i klimat dają 'wiatr w żagle':D Chociaż do morza daleko:) Trzymam kciuki i dajcie znać jak było!:)

      Usuń
  16. Piękne zdjęcia! Aż zachciało mi się jechać na wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pięknie! ja akurat od gór wolę morze i zawsze z podziwem patrzę jak ktoś idzie " w góry"
    Jak Iza miała 4 miesiące to byliśmy w Zakopanem ale bez łażenia, typowo odpocząć- chociaż dla niektórych chodzenie po górach to też odpoczynek :)

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja właśnie w Tatrach wakacjuję :) Cudownie aktualny dla nas post!

    OdpowiedzUsuń
  19. Góry pokochałam jak to nazywasz z czasów "kawalerki", zawsze jednak było do nich daleko...
    Życie bywa jednak nieprzewidywalne - teraz mieszkam w ich samym środku i mogę ich cały urok pokazać swemu dziecku :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ach, ależ zdjęcia. Chcę w góry już, natychmiast! <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Kocham góry tak samo jak Ty :-) Rozumiem doskonale :)

    OdpowiedzUsuń