Mamy metody (Nie)wychowawcze

By wtorek, września 22, 2015

Jeśli gdzieś w kosmosie istnieje mama idealna, która w swoim świecie codziennych zajęć i obowiązków potrafi znaleźć na wszystko czas, to chciałabym ją spotkać i poprosić o jakąś złotą radę. Ja takiej superbohaterce z pewnością do pięt nie dorastam... A odkąd kilka tygodni temu mój Bąbel nauczył się, że fajnie jest mieć inne zdanie niż mama, iść w inną stronę niż ona i koniecznie wisieć na jej nogawce rozciągniętych spodni typu 'lidlowy dres' właśnie wtedy, gdy pora stanąć przy kuchence i ugotować obiad... to nie ukrywam, że są dni i są chwile, gdy autorzy książek o wychowaniu dzieci łapali by się za głowy. To chwile, gdy za cenę 10 minut potrzebnych na spłukanie szamponu z włosów, obranie warzyw czy dopicie kawy z Tatą Bąbla w kawiarni, uciekam się do metod czysto niewychowawczych.



Zabawki - 'niezabawki'. W naszym domu nie brakuje sorterów, kubeczków-piramidek, drewnianych klocków do układania i oczywiście książek. Codziennie z tatą Bąbla dbamy o to, by A. miał możliwość ćwiczenia nowych umiejętności motorycznych, by rozwijał wyobraźnie słuchając bajek czy opowiadając mamie, co słychać na 'Ulicy Czereśniowej' (-"Dadadadada ti du bam ta" -"Tak kochanie, masz rację, piękna historia"). Gdy jednak odwiedzają nas znajomi, rodzina, gdy mieszam coś w garnku usiłując nie spalić obiadu lub gdy chcę dokończyć w restauracji moje penne con crimini, nie mam skrupułów. Telefon? Proszę bardzo Adasiu.  Klucze? Tylko usiądż grzecznie, bo oko wydłubiesz. Portfel? Żaden problem. Tylko poczekaj, mama karty płatnicze wyciągnie... W domu jest podobnie - ładowarki, kable, kapsułki Dolce Gusto, otwarta szuflada z długopisami i karteczkami (o zgrozo!) samoprzylepnymi. A niech ma. A ja zdążę jeszcze rozwiesić pranie...


Sposób na brudasa. Brud i woda to dwóch nieocenionych pomocników w zajmowaniu uwagi mojego syna. Jakże fajnie jest pogrzebać sobie w piasku, ziemi, kretówce, kamieniach... Jak fajnie jest czarnymi łapkami rozlewać wodę z kubeczka i mazać nią sobie po butach taty a chwilę później po swoich włosach! Zdarza się, że i na to A. ma pozwolenie. Upalne wakacyjne weekendy spędzane przez Bąbla w ogrodzie dziadków sprowokowały kilka takich sytuacji, gdy do wyboru mieliśmy zawinąć się do domu w akompaniamencie awanturniczych wrzasków lub pozwolić na tę edukacyjną przygodę z nowo poznaną konsystencją kisielu z gliny. Wygrał nasz spokój i Adasia dobra zabawa.


Metoda na głoda. Zmęczenie, niewyspanie, lament, szlochy... Rzecz jasna nie moje, tylko Adama. Sytuacje, w których dziecko jest śpiące, ale zasnąć nie chce, a na tyle zmęczone, że każda zabawa, spacer, noszenie, tulenie jest 'be', pacyfikuję przygotowaną na czarną godzinę porcją przekupstwa. Płatki kukurydziane, ziarna słonecznika a w najgorszym razie paluszki słone potrafią zająć mi syna na kilkanaście minut. Spokojnie dokańczam zakupy w sklepie, podróż autobusem czy drugie śniadanie, którym A. pogardził. A co z regularnymi posiłkami? Na codzień tak, ale w sytuacjach awaryjnych... mogą być regularne nieco mniej:)


Na rączki. Metoda ratująca nas przez długie miesiące, głównie w miejscach publicznych i w czasie wizyt rodzinnych. Gdy nic nie pomaga, trzeba poratować swój 'Słodki Ciężar' i zapewnić rozrywkę w postaci podziwiania świata z góry. Ostatnio sposób bojkotowany przez A., bo w końcu gdy można już chodzić na dwóch nogach to wszędzie trzeba pójść z mamą lub tatą za rękę i sprawdzić, co kryje się za rogiem.


Kreskówka. Tak wiem, dzieci telewizji oglądać nie powinny. No cóż, mój brzdząc ogląda. Rzecz jasna niewiele i specjalnie wyselekcjonowaną przez mamę. Ostatecznie "Bąbelkowy Świat Gupików" wielkiej szkody mu raczej nie wyrządzi, a w chwilach walki z wirującą pralką, odlatującym na balkonie praniem, kipiącym garnkiem i sąsiadem remontującym łazienkę za ścianą, mogą uratować resztki spokoju mojego i Bąbla. Nie mam skrupułów:)


A Wy? Macie na koncie jakieś małe grzeszki czy znajdujecie czas, by poświęcić się swoim dzieciom w całości?

Pozdrawiają
K&A:)

Zobacz również

16 komentarze

  1. U nas klamerki też świetnie dają radę ;) Jest jeszcze metoda na szafę. Tylko, że wtedy dużo układania mamusię czeka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze jest tez mieć zwierzaka - oczywiście w miarę możliwości (lokalowych, czasowych i sercowych). Taki sierściuch też potrafi zająć dziecku parę chwil :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kochana , daj spokój! Jestes normalna mama, która ma cały dom na głowie a nie tylko dziecko! To, że w sklepie dasz mu przekąskę, czy pozwolisz synkowi obejrzeć bajkę nie robi z Ciebie złej matki! Spokojnie, nie stresuj sie tak :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Każda matka chyba tak ma. Od kiedy Jasmina stała się małym chodziaczkiem, czasem nue mam wyjścia i żeby włożyć ją do wózka, daję jej przekąskę. A co ;). I też włączam jej jakieś piosenki na youtube, przestałam czynić sobie z tego powodu wyrzuty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wypisz wymaluj jakbym o sobie czytała. ;D Identycznie ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Każda mama potrzebuje czasem chwili na różne rzeczy. Ja też na swoim sumieniu mam nie jedną taką rzecz ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Małe dziecko to też człowiek. Co prawda mały i wymagający ciągłej opieki, ale nie możemy traktować go jak porcelanowej laleczki. Mi również się zdarza podać przekąski, włączyć bajki, dać do zabawy "niezabawkę". Wydaje mi się, że to wszystko jest normalne. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana grzeszki? to samo życie. Gdybym Lence nie włączyła Peppy to byśmy na obiad kanapki jedli :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Eeee czyli zupełnie normalnie u Was :-)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Takie grzeszki to normalka :)) pozdrawiamy serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Znane wszystkie i wszystkie stosowane:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czasami trzeba zgrzeszyć. Myślę, że każda mama takie "grzechy" ma na sumieniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. :) Super napisane. Wypisz, wymaluj nasza bajka. Przy dzieciach człowiek traci zdrowy rozsądek...., a może właśnie go nabiera? bo przecież znerwicowana matka nie jest dobrą matką! ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytane, zapamiętane! :) Wypróbuję za jakiś czas, oczywiście tylko w sytuacjach kryzysowych ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystko u nas też, poza telefonem. Obsesja na punkcie Peppy trochę mnie jednak martwi:(

    OdpowiedzUsuń