(Po)licz się ze słowami:)

By wtorek, listopada 24, 2015

Rozwój mowy to niezwykle ważny proces w życiu dziecka. Umiejętność porozumiewania się ze światem za pomocą słów otwiera zupełnie nowe możliwości. Dzięki nim może w większym stopniu postrzegać i opisywać zarówno swoje przeżycia, jak i świat wokół siebie. Mowa jest tą umiejętnością, której my rodzice poświęcamy z reguły najwięcej uwagi, aktywnie wspierając jej rozwój. Jak dzieci uczą się mówić i słuchać? Jak wspierać rozwój komunikacji między nami a dzieckiem? W tym wpisie mam dla Was wszystko, czego udało mi się dowiedzieć na ten interesujący mnie aktualnie temat:) Wszak z ust mojego dziecka wydobywa się coraz więcej wyrazów, niekoniecznie zrozumiałych dla nas - rodziców:)


Skromne początki

U wszystkich dzieci na świecie rozwój mowy przebiega zwykle według tego samego schematu i zaczyna się już po narodzinach. Noworodki, które właśnie opuściły brzuch mamy doskonale słyszą co mówią do nich rodzice. To właśnie dzięki słuchowi, który jest najlepiej rozwiniętym zmysłem niemowlęcia, rozpoczyna się trudna nauka komunikacji ze światem.

W pierwszym roku życia dziecko wydaje niezliczoną ilość różnych dźwięków. Pierwsze z nich są dość przypadkowe i pojawiają się zazwyczaj między pierwszym a czwartym miesiącem życia. Etap ten nazywamy głużeniem i ma on charakter bezwarunkowy. Co to znaczy? Dźwięki, które wydaje dziecko nie są wyuczone, co więcej – na całym świecie brzmią one podobnie, niezależnie od kultury i języka, w jakim dzieci wyrastają. Ta faza rozwoju zaczyna się od wesołego prychania, mruczenia lub rozdrażnionych gardłowych krzyków. Głużenie zanika stosunkowo szybko, by około 6. miesiąca życia ustąpić miejsca gaworzeniu


Na tym etapie dziecko reaguje już na swoje imię. Zauważa różnice między poszczególnymi  głoskami i próbuje powtarzać je za swoimi rodzicami. Nieco później próbuje naśladować dźwięki zasłyszane z otoczenia. Niemowlę bawi się głoskami, nieustannie je powtarza lub namiętnie przekształca na swoje własne potrzeby. Uczy się konstruować coraz dłuższe ciągi powiązanych ze sobą dźwięków. W pierwszym roku życia dziecko komunikuje się jednak przede wszystkim za pomocą gestów. Gdy jest mu smutno lub boli go brzuszek, wyciąga rączki do góry i robi smutną minę. Gdy widzi biegającego po parku psa, to głośno okazuje swoją radość piszcząc i śmiejąc się do wszystkich. Pierwsze zmiany w rozwoju mowy dziecka zauważyć można pod koniec okresu niemowlęctwa.

Pierwsze słowa

Już około 10. miesiąca życia niemowlęta zaczynają tworzyć z głosek pierwsze sylaby. Po kolejnych dwóch miesiącach zaczynają z tych sylab tworzyć coraz dłuższe ciągi, wciąż niewiele mówiące rodzicom. Roczne dziecko rozumie już około 50 słów, choć często muszą minąć tygodnie lub miesiące, zanim padnie pierwsze ‘mama’ czy ‘tata’. Pierwsze świadomie wypowiadane słowa padają zazwyczaj przed ukończeniem 15. miesiąca życia. Czasami będzie to właśnie zwykłe ‘mama’, innym razem już ‘miau’, ‘kot’, ‘koko’, ‘daj’ czy ‘mniam’.

Na tym etapie każde wypowiedziane słowo ma dla dziecka o wiele większe znaczenie niż określenie pojedynczego przedmiotu. Tym słowem dziecko pragnie opowiedzieć nam krótką historię. Jeżeli rodzic zrozumie intencję dziecka i załapie, że ‘ko’ to właśnie pies biegający w parku pomylony z kotkiem, którego dziecko widziało wczoraj u babci (to znamy akurat autopsji^^), to maluch będzie miał ogromną motywację do wymyślania i korzystania z kolejnych zasłyszanych już słów.


Dziecko robi w bardzo krótkim czasie ogromne postępy i z łatwością kolekcjonuje nowe słowa. W wieku 18. miesięcy zasoby językowe młodego człowieka mogą obejmować od 10 do 20 słów (albo 2...^^) Pod koniec 2. roku życia u bardziej ‘wygadanych’ dzieci może to być nawet już 200 słów (gdy u innych wciąż będzie ich tylko 5…). Jak wszystko, tak i rozwój mowy jest procesem indywidualnym i może przebiegać u każdego w różnym tempie.

Na podstawie: C.Nitsh, G. Huther, "Wspieranie rozwoju dziecka", Monachium 2013

Jak wspierać rozwój mowy u dziecka?

Zazwyczaj rodzice intuicyjnie wiedzą, w jaki sposób mówić do dzieci w początkowym okresie rozwoju jego mowy. W pierwszym roku życia dziecka starają się mówić wyraźnie, wielokrotnie powtarzając głoski lub te same słowa. Radośnie ćwierkamy do naszych dzieci, używając przesadnie wysokich tonów, podkreślających melodyjność wypowiadanych zdań (warto czasami dla odmiany zacząć mówić do dziecka po ‘dorosłemu’ – więcej zrozumie z tej naszej paplaniny^^)  Mówimy wolno, a nasz głos jest łagodny i ciepły. Pierwszym ‘rozmowom’ z dzieckiem towarzyszą zazwyczaj silne emocje, dlatego swoje opowieści uzupełniamy mimiką i gestami, chcąc zachęcić w ten sposób dziecko do naśladowania. Maluch nie pozostaje bierny w tym dialogu. Próbuje układać usta w podobny sposób i powtarzać to, co przed chwilą usłyszał.


Wspieranie rozwoju mowy w życiu dziecka nie musi być trudne. Nasze pociechy uwielbiają rytuały, a świadomość, że pewne czynności wykonywane są regularnie, daje im poczucie bezpieczeństwa.  Możemy to wykorzystać każdego wieczoru czytając dzieciom bajkę na dobranoc, czy podczas podróży samochodem zawsze inicjując podobne zabawy np. zagadki dotyczące podróży lub zadawanie pytań dotyczących rzeczy, które widać za oknem. Starsze dzieci zachęcajmy do dzielenia się swoimi wrażeniami z całego dnia przy wieczornej rodzinnej kolacji.

Mniej więcej około drugiego roku życia dziecka warto zaproponować mu zabawy w ‘teatrzyk’. Odgrywanie ról ma pozytywny wpływ nie tylko na rozwój kompetencji społecznych i umiejętności poznawczych dziecka, ale także na naukę mówienia. Na tym etapie najlepszym partnerem do zabawy jest oczywiście mama lub tata. Maluch podaje rodzicowi niewidzialne ciastko i zachęca go do jedzenia mówiąc ‘mniam’. Doskonałe rekwizyty to także pluszowe misie czy lale. Rozmawiając z rodzicami czy angażując w zabawę pluszowego partnera, dziecko uczy się werbalnie wyrażać swoje emocje i myśli, ubierając je w proste komunikaty. Dziecko coraz częściej dostrzega, że swoje potrzeby może nie tylko pokazać, ale już zwerbalizować.

Podejrzani. Oskarżeni. Winni!

Nauka mówienia jest skomplikowanym procesem, który wymaga od dziecka dużego wysiłku. Podczas rozmowy nie tylko zastanawia się co i jak powiedzieć, ale musi kontrolować oddech, regulować głośność mowy i koordynować pracę szesnastu par mięśni (!!!), by wydobyć z siebie odpowiednie dźwięki, głoski i wreszcie słowa. Nic więc dziwnego, że niektórym dzieciom mowa sprawia poważne problemy. Jakie mogą być tego przyczyny?

Okazuje się, że jest ich niezwykle wiele, a pierwsza z nich uwarunkowana jest już podstawowym odruchem dziecka – ssaniem. To w jaki sposób karmimy dziecko – naturalnie czy mieszanką – wpływać może bezpośrednio na problemy z wymową. Nie zamierzam uprawiać tutaj mlecznej propagandy, wszak rozumiem, że nie zawsze mama może wykarmić własne dziecko piersią (samej udało mi się tylko przez niecałe 4 miesiące walki, potu i łez). Niemniej jednak warto zwrócić uwagę na to, że ssanie mleka z piersi wymaga większego zaangażowania ze strony dziecka i jego mięśni. Może to wpływać nie tylko na mechanizm ssania i połykania, ale także na rozwój podniebienia oraz położenie zębów w szczęce. Dzieci karmione mlekiem modyfikowanym z butelki nie przechodzą tego samego treningu, co może powodować problemy z wymawianiem niektórych głosek.


Znaczenie mają także różnego typu ‘wspomagacze’ ssania dla dziecka – nie tylko smoczki, ale też kocyki, zabawki czy własne palce. Jeśli już smoczka nie da się uniknąć (a na pewno są zdrowszą alternatywą dla ssania kciuka czy kocyka) to warto zrezygnować z niego jak najwcześniej. Logopedzi radzą, by nieprzekraczalną granicą były pierwsze urodziny dziecka. I tyle w teorii, bo w praktyce mój smyk dalej smoczka używa, a ja nie wiem kto potrzebuje go bardziej – ja czy on:) Warto jednak pamiętać, że ssanie smoczka jest złe nie tylko ze względu na ryzyko seplenienia spowodowane nieprawidłowym ułożeniem języka w buzi dziecka, ale także ze względu na brak komunikacji z dzieckiem, które smoczek wciąż ssie. Dzieci chodzące ze smoczkiem od rana do nocy nie mają możliwości wypowiadania kolejnych głosek, słów, zdań, a co za tym idzie nie ćwiczą aparatu mowy.

Im szybciej jesteśmy w stanie pozbyć się smoczków, butelek i niekapków tym lepiej. Jak najszybciej powinniśmy skłonić dzieci do samodzielnej nauki jedzenia pokarmów stałych oraz picia z otwartych kubków. Podawanie dziecku papek lub samych miękkich pokarmów może mieć zły wpływ nie tylko na naukę jedzenia, ale także mowy. Podczas czynności gryzienia, przeżuwania i połykania dziecko korzysta z tych samych mięśni, które niezbędne są w procesie mówienia i artykułowania. Pamiętacie jeszcze ‘Gimnastykę buzi i języka’? Przypomnijcie sobie, jak często w ćwiczeniach wykorzystywane były artykuły spożywcze:) Dlatego jak najszybciej warto zainteresować się tematem BLW (o którym pisałam już tu i tu) i zrezygnować z półpłynnej diety na rzecz tej bardziej urozmaiconej.

Wygadana dziewczynka kontra...

Dużo wątpliwości u rodziców (zwłaszcza posiadaczy potomka płci męskiej) dzieci zaczynających mówić późno wzbudza stwierdzenie, że chłopcy uczą mówić się później niż dziewczynki. Przeszukałam dostępną mi literaturę oraz oczywiście ‘Internety’ i szczerze powiedziawszy mam sporo wątpliwości - co specjalista to inne zdanie w tym temacie. Teorie bywają ze sobą zgodne co do jednego – rzeczywiście chłopcy zaczynają mówić nieco późnej niż dziewczęta, jednak powodów tej różnicy doszukałam się kilku, począwszy od wpływu testosteronu na kształtowanie umiejętności mówienia, po proces mielinizacji tkanki mózgowej, która rzekomo u dziewczynek rozpoczyna się jeszcze w trakcie życia płodowego, u chłopców natomiast dopiero po przyjściu na świat. Idąc za tą teorią można by stwierdzić, że panie przychodzą na świat już gotowe do nauki mówienia, panowie natomiast muszą się jeszcze ‘przeprocesować’. Specjaliści są jednak zgodni co do tego, że na pewnym etapie życia chłopcy doganiają swoje koleżanki w tych kwestiach i tłumaczenie, że 3-letni Jasio, Stasio czy Kazio ‘nie mówi, bo jeszcze ma czas’ jest dla dzieci szkodliwe. W tym wieku niemówiące dziecko powinno wzbudzić naszą czujność, a my swoje kroki powinniśmy skierować w stronę gabinetu logopedycznego.


My tu gadu gadu, a w praktyce…

Każde dziecko rozwija się w swoim własnym tempie. Na ile te postrzeżenia specjalistów mają odniesienie w rzeczywistości? Mnie jeszcze ciężko stwierdzić. Hoduję pod swoim dachem małego prawie półtorarocznego mężczyznę, która gada jak najęty, ale cały czas nie po polsku. Nawet nie w języku obcym lecz w swoim własnym. Mówi głoskami, sylabami, dźwiękami niektórych zwierzątek, ze zdecydowaną przewagą stada owieczek (-Jak robi baranek Adasiu? –Beee! A kurka? –Beee!!) Dobrze, że mama i tata mają swoje określenia, choć te także zostały przeinaczone na ‘MA’ i ‘TA’. Czekam więc na kolejne etapy z niecierpliwością, by wreszcie móc zrozumieć co znaczy ‘batamaprrrrrr du ta’. Czy Wam też brzmi to jakoś tak po mongolsku?:)

A jak Wasze doświadczenia w kwestii nauki mówienia dzieci? Kiedy zaczęliście "dogadywać się" ze swoimi maluchami? Dajcie koniecznie znać w komentarzach:)

Pozdrawiają rozgadani
Mama Pana Adama & Adam

Zobacz również

6 komentarze

  1. Filip czasami do tej pory nie reaguje na swoje imię. Zwłaszcza jak wie, że broi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. to jest taka nasza mała kopia ten mały skrzat ;) ja musze nauczyć się "przeklinać w myślach" bo czasem mi się zdarzy w nerwach wyrwać na głos i widzę , że Antek już się smieje i wie że to coś "złego"...

    OdpowiedzUsuń
  3. Franuś gada głównie po swojemu, ale potrafi już słowami i gestami bardzo dużo nam zakomunikować. Czasami wydaje mi się, ze jestem dziwną matką, bo w przeciwieństwie do reszty rodziny, nie mam ciśnienia, żeby mój syn zaczął mówić. Uważam, że wszystko przyjdzie w swoim czasie. Natomiast oczywiście staram się wspierać jego rozwój jak tylko potrafię.

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas (18 miesiecy) dominuje język "nie do powtórzenia" ;) Hela mówi dużo, wręcz lawinowo ale o czym tak opowiada- nie wiem. Są jednak pewne punkty zaczepienia i dajemy radę z komunikacją, jest kilka jasnych słów dotyczących jedzenia, picia, potrzeb fizjologicznych i zabawy. Poza tym widzę, że córeczka bardzo dużo rozumie z tego co się do niej mówi. Oczywiście chciałabym bardzo moc normalnie pogadać z moim dzieckiem, ale tak jak poprzedniczka, podchodzę do tego na spokojnie i z cierpliwością :) Pozdrowienia :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Nasze doświadczenia to póki co początki głużenia, ale cieszą tak, jakbym słuchała koncertu kwartetu smyczkowego!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko ok? co tu taka cisza? ;(

    OdpowiedzUsuń