Ekspresowy wpis przedświąteczny

By poniedziałek, grudnia 21, 2015

Jestem i żyję:) Za to blog znalazł się na ostrym zakręcie. To już prawie miesiąc od kiedy opublikowałam cokolwiek nadającego się do przeczytania – przynajmniej w mojej autorskiej opinii. Cierpię na brak czasu i jeszcze większy brak 'chcenia'. W sumie zawsze uważałam, że lepiej mniej a treściwiej, jednak sama zastanawiam się na ile ‘blogowanie’ w ‘wolnej chwili’ ma sens, skoro wolnych chwil u mnie jak na lekarstwo. 



Paradoksalnie znalazłam tę chwilę teraz, na 3 dni przed Wigilią. Miałam pakować prezenty, ale Bąbel zaczął się przebudzać, więc paczki leżą rozgrzebane na stole i czekają na koniec jego drzemki. Znając życie wiele chwil już nie mam, wszak Adaś już dawno przestał traktować swój ‘nap time’ jako formę snu. Od kilku tygodni to jedynie krótka chwila regeneracji, a czasami mam wrażenie, że jedynie półsen, z którego spontanicznie wyrwie się jakieś ‘ijaija’ oznaczające, że właśnie śnią mu się koniki – ostatnie ulubiony element całej ziemskiej fauny.

Nie wiem czym powinnam czuć się bardziej zaskoczona. Tym, że lada chwila Boże Narodzenie, czy że od prawie dwóch tygodni mam w domu dumnego półtorarocznego rozrabiakę. Umykają mi dni stanowczo za szybko. Mimo mojego mocnego postanowienia poprawy, by żyć wolniej i świadomiej wciąż mam problemy, by wygospodarować czas tak, jak należy. Natłok spraw budowlanych jest już tak wielki, że najchętniej rzuciłabym wszystko i wyjechała na Sycylię cieszyć się pewnie jakąś piękną włoską aurą. W tym sęk, że zabrnęło to wszystko już tak daleko, że aż żal się poddać i przyznać, że ma się dość. Przynajmniej mnie. Ten typ tak ma.

A Bąbel? Przechodzi sam siebie:) Jest już całkiem wyrośniętym chłopcem ze zdecydowanie własnym zdaniem w każdej sprawie. Chociaż wciąż nie mówi wiele, to jego zachowanie mówi wszystko. Jest moją radosną iskierką, która daje kopa w tyłek i motywuje do tego, by jednak ubrać tę choinkę, wyciągnąć świąteczne dekoracje, pójść na krakowski jarmark na Rynku i pospacerować oświetlonymi uliczkami miasta.

Święta mają inny sens, odkąd jest z nami Adaś. Nabrały nowej świeżości i jakości. Jest nas jedno pokolenie więcej:) I na nowo można przypomnieć sobie, że właśnie dlatego mają sens. Że wszyscy w pełnym składzie pojawimy się przy pięknie zastawionym stole, że słuchać będziemy ukochanych od 20 lat pastorałek Gawędy, że zrobimy wspólne coroczne zdjęcie pod choinką. Dzieci motywują do tego, by święta były na 100%. I nie chodzi tu o 12 potraw, lśniące szyby i najdroższe szklane bombki z modnych sklepów z dekoracjami. Chodzi o atmosferę i ‘ducha świąt’. A żeby pokazać go potomkowi, trzeba go najpierw znaleźć w sobie.

Dlatego nawet nie mam wielkich wyrzutów sumienia, że blog leży odłogiem. Przecież tak właśnie wybrałam. To nie sens mojego życia, nie praca i nie obowiązek. To miała i ma być przyjemność. Może w nowym roku znajdę więcej przyjemności z tego, by zaglądać tu we własne progi częściej.

A tymczasem już teraz życzę każdemu z Was, kto jeszcze czasami tu zagląda najcudowniejszych Świąt Bożego Narodzenia. Dla Was dziewczyny, dla Waszych drugich połówek, dla cudnych szkrabów, dzięki którym znamy się w zawiłym świecie blogosfery:)


Zabiegani, zalatani i zakochani w świętach po uszy


Adaś&Kasia

Zobacz również

6 komentarze

  1. Ja zagladam!:) Do życzeń sie dołączam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zagladam!:) Do życzeń sie dołączam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzieci zmieniąja święta, na lepsze! I masz rację czas leci za szybko i dzieciaczki nam dorastają! Życze ci prawdziwie rodzinnych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  4. zaglądam systematycznie! ;* Zdrowych, Wesołych Świąt Kochana! ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisanie od czasu do czasu też jest fajne ;) Mam nadzieję, że Twoje Święta były udane! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! :) I czasem też bym chciała na Sycylię; )

    OdpowiedzUsuń