21. Oczko!

By czwartek, marca 10, 2016

Zatrzymuję się na krótką chwilę w szalonym pędzie codzienności. Mój Bąbelek skończył wczoraj 21 miesięcy i przyszedł czas na jakiś pamiątkowy wpis z tej okazji, wszak długo takich u nas nie było (Dobre sobie, jakby były jakiekolwiek inne…). Rok i 3 kwartały - to brzmi dumnie:)



Już nie niemowlak, już nie roczniak, jeszcze nie przedszkolak. Prawie dwulatek. Adasio to już całkiem poważny facet z całkiem poważnymi oczekiwaniami wobec świata. I rodziców. Nie znosi sprzeciwu, choć muszę przyznać, że ostatnimi czasy jakby słuchał nieco intensywniej. A może to ja tłumaczę nieco skuteczniej?

Końcówka zimy to w naszym przypadku ciężki okres. Chwilami permanentny już brak Taty Bąbla przekłada się na moją irytację, a ta – na irytację samego Bąbla. Główny winowajca? Budowa, rzecz jasna. Na nasze szczęście dni coraz dłuższe, więc w codzienny grafik udaje się zazwyczaj wcisnąć spacer numer dwa. Nie ważne, że akurat leje deszcz i wieje wiatr – od biedy zmoknę trochę ja, a A. przesiedzi spacer we wózku. W tym naszym ‘hartowaniu’ wciąż upatruję jego dobrą formę i to, że przez 21 miesięcy udało mu się nie zachorować na nic poza katarem i zapaleniem spojówek. W obu przypadkach skończyło się na witaminach i… świeżym powietrzu:)

Nieco męczą nas znowu problemy skórne, bo przedłużająca się zima nie może służyć małemu chłopcu cierpiącemu na AZS. Ostatnio znowu jakby bardziej…  Litry wylanych emolientów i unikanie jak ognia wszelkich sterydów póki co wystarcza, ale wiosny wypatruję już ze zdwojoną uwagą.


A sam Bąbelek?

Nic się nie zmienia:) A może właśnie zmienia się bardzo? Zmądrzał. Słucha, co mówimy i próbuje odpowiadać. Niestety wciąż niewiele mówi, ale widać, że chce i się stara. W stałym użyciu wciąż pozostają: tata, mama, kotyk (kotek), ija/iha (konik, zebra, żyrafa, osiołek, lama, słoń) kickic/kiki (króliczek, zajączek) muu (krowa, hipopotam i ponownie słoń) oraz łaaa (krokodyl lub lew – zależnie od kontekstu). Potrafi także powiedzieć: tak, nie (zazwyczaj nie korzysta z form werbalnych, woli tupać i kręcić głową), koanka (gdy chce usiąść na kolanach) i cita! (czytaj!) 

Kocha czytać. Najchętniej z kimś, ale w chwili samotnej zabawy też lekturą nie pogardzi. Podobnie jak dobrą kreskówką. W zasadzie… jedną kreskówką, a konkretnie ‘Milesem z przyszłości’. Odkąd Tata Bąbla zaopatrzył go w pluszową postać robo-strusia Merca, każdy odcinek ‘ogląda’ razem z nim. Zaplata swoje malutkie rączki na szyi strusia i tak siedzi i patrzy. Całe 20 minut dla mnie. 2 razy dziennie:)

Wciąż kocha szpinak. Po mamusi:) I pierogi z serem na słodko. Poza nimi swoją dietę najchętniej oparłby o tosty (w których przemycam mu cokolwiek zdrowego rzecz jasna^^), suche bułki (warunek – z chrupiącą skórką i najwyżej 12 godzin po wypieku), cukinię, ‘warzywa na patelnię po meksykańsku’ (mnie już z uszu paruje, on wciąż wyjada z nich ostrą paprykę…), winogrona, rosół i zupę brokułową. Wciąż gardzi mięsem, podobnie jak mama. I wciąż kocha mleko:) (Adaś, nie mama, rzecz jasna.)

Coraz lepiej się dogadujemy i mimo ciężkich dni widać światło na horyzoncie. Bunt dwulatka? Boże chroń! Po jakimś dziwnym i nieprzewidzianym przeze mnie ‘buncie półtoraroczniaka’ już o żadnym innym nie chcę słyszeć. No przynajmniej do wiosny:)

Przedwiosenne uściski śle

Mama Pana Adama


Zobacz również

0 komentarze