Audycja w 'Białym Domu'

By piątek, czerwca 03, 2016

Doczekałam się chwili tylko dla siebie. A mój blog odrobiny zainteresowania ze strony autorki. Czuję, jakby nie było mnie tu lata świetlne, co po części jest nawet prawdą. Ale teraz uwaga – nadaję. Nadaję wprost z ‘Białego Domu’. No dobra… Białego domku.


Żyję na wsi. Od tygodnia. Bąbel śpi w sypialni na piętrze. Co prawda nie na łóżku, bo tego się jeszcze nie dorobiłam, ale na całkiem porządnym materacu. Lub obok niego – tego akurat nigdy nie można być pewnym… Ja grzeję się przed kominkiem (taki mamy klimat w maju…) z kubkiem ciepłej kawy tuż obok i zamieszczam pierwszy oficjalny wpis z nowego domu Pana Adama.


Ostatni rok dał mi się we znaki. Notoryczny brak czasu, którego w życiu chyba nigdy jeszcze nie miałam tak mało. Notoryczna dziura w portfelu, który z dnia na dzień wydaje się być szczuplejszy. Po 10 miesiącach od rozpoczęcia budowy cieszę się, że dom buduje się raz w życiu. Przynajmniej zazwyczaj. Przynajmniej mój dom.

Czy to znaczy, że żałuję? Mogłabym ponarzekać, że wciąż wodociąg nie podłączony i wodę trzeba do domu dowozić, że stolarz spóźnia się ze schodami i na piętro wchodzę po gołym betonie taszcząc 14 kg żywej wagi w te i z powrotem (14 kg Bąbla to jest, bo przecież moje to całkiem inna skala rzecz jasna^^), że ‘szafa’ Adasia to stary ikeowski stolik Lack, a moja szafa to regał na książki kupiony jeszcze w Kato. A książki wciąż w kartonach. I zasłon nie ma w oknach, i rolet w dachu, i A. wstaje o 5 jak tylko zrobi się jasno.  A w ogóle tych kartonów to jeszcze milion pięćset do rozpakowania. I że gdzieś zgubiłam ładowarkę do orbitreka. I że błoto takie przed domem, bo budżet kredytowy nie zakładał już kostki brukowej, ba, nie zakładał nawet wywrotki kamyka wysypanego na podjeździe. I że w tym lesie co tu mieszkam, to nawet nas żaden kurier odnaleźć nie może. I że czekam od tygodnia, aż Tesco doda mój nowy adres dostawy do swojej bazy klientów. I że chaszcze takie zamiast tarasu i że jesień za oknem w środku maja. Mogłabym narzekać, ale nie będę. Spełniło się jedno z moich największych marzeń i sama jeszcze trochę nie wierzę w ten kominek, w tę kawę pitą bez pośpiechu, w ten materac i cały biały domek.

I kto wie, może teraz i czasu będę mieć więcej. Dla siebie, dla Bąbla, na pracę, na kawę, na grzęźnięcie w tym błocie po kolana i na telefony do kurierów z tłumaczeniem, że tak, za tym lasem to jeszcze jeden dom stoi. Taki biały. Ostatni po prawej stronie drogi.

Udało się – drugie urodziny mojego synka spędzamy u siebie. W naszym małym ‘Białym Domu’.



Pozdrawia Was

Gospodyni pełną gębą – Mama Pana Adama

Zobacz również

12 komentarze

  1. Och, Kochana - cudnie, piękne będą wspomnienia :). My też śpimy na materacu, bez rolet, zasłon i drzwi wewnetrznych :). Ale u siebie - i to najważniejsze. Wszystkiego dobrego w nowym! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie:D Póki co układa się w nowym domu dobrze, chociaż wciąż bez łóżka, zasłon, mebli... Ale i tak jest pieknie:)

      Usuń
  2. Och, Kochana - cudnie, piękne będą wspomnienia :). My też śpimy na materacu, bez rolet, zasłon i drzwi wewnetrznych :). Ale u siebie - i to najważniejsze. Wszystkiego dobrego w nowym! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Super nie ma to tak u siebie :) Z błota wyjdzie, meble w końcu dokupicie, a kurierzy kiedyś się nauczą ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nauczyli się:D Przynajmniej większość z nich^^

      Usuń
  4. Gratulacje!!! Dom budował się w 10 miesięcy? Dobrze zrozumiałam?

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje! Czekam z utęsknieniem na te chwile, którymi będę się cieszyć równie mocno lecz nie wiem za ile....

    OdpowiedzUsuń
  6. Super Kasia! Zdradź jak długo się budowaliście i ile was wyniosła budowa? My dopiero zaczynamy, mamy bardzo skromny budżet i obawiam się że nam nie wystarczy :/. A posiadamy już kredyt w CHF więc nie dostaniemy kolejnego kredytu....Jak duży macie dom - ile metrów? Zaczynam się martwić , że porywamy się z motyką na księżyc....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dom 140 metrów około, nie ukrywam, że niestety nie jest to tania zabawa... Naszych środków wystarczyło na działkę, reszta jest własnością banku:D Standardowo:D Ale kredyty się spłaci, a dom zostanie na wieki wieków:)

      Usuń
  7. Cudowne uczucie, gdy wchodzisz do domu i pomimo, ze końca wykończeń nie widać czujesz, że wreszcie na swoim, wreszcie u siebie :-) Przeżywałam to 2 lata temu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się nie chce wierzyć, że już jesteśmy tu ponad 4 miesiące! Leci strasznie:) I wiem, że było warto - to nasze miejsce na ziemi:)

      Usuń