Spowiedź Co-sleepera

By poniedziałek, marca 06, 2017

Mam za duże łóżko.  Wróć. De facto nie mam łóżka. No to mam za duży materac.  Sporo w nim miejsca od kiedy znów śpimy w nim tylko we dwoje. W zasadzie i tak zajmujemy połowę maksymalnej dostępnej przestrzeni... Ha! Tak można się wyspać, przeciągnąć, zawinąć w kokon z kołdry i przytulić do męża. Tylko że… Jakoś tak pusto! Czy to uzależnienie? Nie! To tylko co-sleeping!


Czy ktoś jeszcze o nim nie słyszał? Nawet jeśli, to chyba tylko z nazwy, bo o możliwości dzielenia łóżka ze swoim dzieckiem myśli każdy przyszły rodzic, a praktykuje pewnie co drugi, gdy już rodzicem zostanie.

Co-sleeping czyli wspólne spanie z dzieckiem w jednym łóżku.

Zacznijmy od początku, czyli w zasadzie od… końca. Od trzech miesięcy Bąbel posiada swoje królewskie łoże. Pokoju dorobił się już ponad pół roku temu, ale ze względów portfelowo-kredytowych nawet nie przyszło nam do głowy, bo kupować mu łóżko, bo umówmy się, że w swoim niemowlęcym już dawno się nie mieścił. Będę z Wami szczera – nawet gdy się mieścił, niewiele się w nim należał:)

Gdy na świat miał przyjść  A. nie było mowy o spaniu w jednym łóżku. Jeszcze przed porodem zapytana o to przez katowickie koleżanki z pracy odpowiedziałam:  ‘Ale jak?! Z człowiekiem, który ma mieć 50 cm długości?! Z takim półmetrowym dzidziusiem pod jedną pierzyną? A w życiu!’ Kilka dni później wyciągnęłam tego półmetrowego człowieka ze szpitalnej plastikowej kuwety, jak mawiała jedna położna i przytargałam go pod swoją szpitalną kołdrę (za którą służyła poszewka bez wypełnienia^^). W domu trafił niby do swojego łóżeczka, a ja dzielnie wstawałam na każde karmienie i po każdym obfitym posiłku Bąbla odkładałam go grzecznie w czeluści wielkiego, drewnianego łóżka, zgrabnie nazywanego łóżeczkiem.  Do czasu.


Po 4 miesiącach walki z własnymi powiekami i patrzeniu jak nasze Kocię budzi się przy każdej próbie odkładania na materac, podjęliśmy decyzję. Ten jeden jedyny raz spróbujmy położyć go obok siebie. A w zasadzie między nami. Zasnął. I spał dłuuuugie godziny, wtulony w każdego z nas po trochu. Ten jeden jedyny raz?!

Został na dwa lata:)

A nam nie przyszło do głowy, by na siłę męczyć i jego i siebie. Z czasem skończyła się sielanka i półmetrowy gość podwoił swoją pierwotną długość. Z niewiadomych przyczyn najlepiej wysypiał się też w pozycji ‘horyzontalnie horyzontalnej’, czyli w poprzek łóżka. Doszliśmy do perfekcji w bezszelestnym zdejmowaniu stóp dwulatka ze swojej twarzy oraz bezdźwięcznych okrzykach bólu, gdy jego małe piąstki lądowały w miejscu naszych nerek lub tego co po nich zostało.



Nie zakładałam tak szybkiego rozstania. Gdy ‘Babaś’ (Babcia- przyp.aut.) Bąbla zadzwoniła do mnie i zaproponowała zakup łóżka dla wnuka w ramach wcześniejszego prezentu gwiazdkowego poczułam lekkie kłucie w sercu. Serce Matki wszak nie dopuszcza myśli, że Dziecię już nie małe i swego miejsca potrzebuje. Rozum wziął górę nad uczuciami i razem z Tatą Bąbla wyraziliśmy zgodę i wdzięczność za rodzinną zrzutę na ten nietani wszak wydatek. 5 dni zwlekałam, by położyć tam pierworodnego. No bo jak to tak? Mój malutki synek ma spać nie dość że w odrębnym łóżku to jeszcze w innym pokoju? Beze mnie?! 

Zasnął w 10 minut. I spał całą długą noc, wołając tylko nad ranem o ‘AAAAMMMM’. Przyprawi ł Matkę o łzy dumy, szczęścia a po części smutku. Że to już koniec. Że się skończyło rumakowanie mamowanie. Że już dorasta, a zaraz zda maturę i znajdzie sobie jakąś Anię czy Zosię i pójdzie w świat…!

Przyznaję – byłam w szkoku, że poszło tak gładko. Nie bez znaczenia jest z pewnością to, na jakim łóżku śpi A. Wyścigówa funkiel nówka nie śmigana. Przeforsowałam biały kolor, by nie gryzł się z moimi estetycznymi uczuciami i resztą planów w pokoju smyka. Myślę jednak, że samo łóżko to jedno, a czas w którym Bąbel wyprowadził się z sypialni rodziców to drugie. Dorósł do tego a my znaleźliśmy dobry moment.

Czy warto spać z dzieckiem? 

Warto.
Naukowcy na całym świecie są dość spójni w swoich naukowych wywodach. Dzieci,  które śpią razem z rodzicami są 4-krotnie mniej narażone na ryzyko zespołu nagłego zgonu niemowlęcego (SIDS-Sudden Infant Death Syndrome). Badania wykazują także, że pociechy, których rodzice uprawiają co-sleeping, płaczą nawet 3 razy krócej, ponieważ występuje u nich znacznie niższy poziom kortyzolu -hormonu stresu, który może zakłócać sen dziecka. Psycholodzy dodają, że dzieci sypiające w okresie niemowlęcym w jednym łóżku z rodzicami są bardziej samodzielne i mają lepiej rozwinięte poczucie bezpieczeństwa. No bo sami powiedzcie, czy nie przekonuje Was, że w Afryce, Azji oraz części Ameryki Łacińskiej wspólne spanie z dzieckiem jest oczywiste? Tam nikt nie boi się ‘przyzwyczajania’ dzieci do niestosownych zachowań.

Ja za długo słuchałam społecznej paplaniny o nieprzyzwyczajaniu dziecka do łóżka rodziców. W porę posłuchałam własnej intuicji i górę wzięło przekonanie o tak ważnym dla nas rodzicielstwie bliskości. O wsłuchiwaniu się w potrzeby tego, który potrzeb ma przecież tak mało – chce być tylko blisko swoich rodziców. Tylko i aż!


Co nam dało współ-spanie z dzieckiem? Moc magicznych słów ‘zaufanie’ i ‘bezpieczeństwo’. Adaś spał w swoim życiu w kilkudziesięciu już miejscach – w domu, u dziadków, na łóżkach, na materacach, na podłodze, w kilkunastu hotelach, motelach i wakacyjnych domkach. Przeprowadzał się 2 razy i 3 razy wnosiłam go do domu z dusza na ramieniu jak to będzie w nowym dla Niego miejscu. I zawsze było… JAK ZAWSZE. Zawsze przytulał się do mamy lub taty, zamykał oczy i… spał. Z nami:)

***

Mam na imię Kasia i jestem co-sleeperem:) A Ty? Też jesteś uzależniona?:)


PS. Dzięki Bogu co rano znów mogę cieszyć się przytulasami z moim Bąblem. Między 5 a 6 rozlega się cichutkie ‘tup tup tup’ i całkiem już niemały prawie trzylatek upycha swoje coraz dłuższe kończyny pod rodzicielską pierzyną:) Poranki we troje są zdecydowanie lepsze od tych w duecie:)

Zobacz również

1 komentarze

  1. Mam na imię Kasia i też jestem co-sleeperem :D
    Olo ma już prawie dwa latka, jego łóżeczko stoi tuż obok naszego łóżka, ale ostatnio nawet go tam nie odkładamy. Niby chciałabym mieć więcej miejsca na naszych 140 cm, ale jakoś tak z Olim jest przytulniej ;)

    OdpowiedzUsuń